WP SportoweFakty ujawniły w czwartek, że trener Jagiellonii Białystok próbował wpłynąć na decyzje sędziego Pawła Raczkowskiego dotyczące obsady meczowej. Chodziło o sytuację sprzed spotkania 33. kolejki poprzedniego sezonu PKO Ekstraklasy z GKS-em Katowice, które zakończyło się wynikiem 2:2.
Sprawa nabiera dodatkowej wagi przez moment publikacji. Tekst o próbie nacisku na sędziego wyszedł już po konferencji prasowej trenera Siemieńca przed piątkowym meczem z Wisłą Kraków, w którym Jagiellonia przegrała 0:2. Innymi słowy, szkoleniowiec zdążył odpowiadać przed mediami, zanim kibice dowiedzieli się, co działo się za kulisami kilka miesięcy wcześniej.
Co istotne, sam Siemieniec miał sporo czasu, by przygotować się na niewygodne pytania. Jak wynika z ustaleń WP SportoweFakty, szkoleniowiec „Dumy Podlasia” dysponował blisko 40 godzinami między pojawieniem się tematu a swoim wystąpieniem przed kamerami.
Co grozi trenerowi?
Kluczowe w całej sprawie może okazać się brzmienie artykułu 110 obowiązujących przepisów, który mówi o „rażącym naruszeniu norm moralno-etycznych obowiązujących w piłce nożnej”. Ten właśnie zapis może stać się podstawą do dalszych działań dyscyplinarnych wobec trenera Jagiellonii, jeśli zarzuty dotyczące próby wpływania na sędziego Raczkowskiego się potwierdzą.
Sprawa dotyczy meczu, który sam w sobie był wyrównany i skończył się remisem 2:2. To dodatkowo podsyca pytania o to, na ile ewentualne naciski miały wpływ na przebieg tamtego spotkania.