Co się stało z Wojciechem Mońką w 15. minucie meczu z Bayerem Leverkusen? I czy pomocnik zdąży wrócić na niedzielny hit ligowy z Koroną Kielce? Jasnej odpowiedzi na razie nie ma, ale trener Lecha Poznań Niels Frederiksen po czwartkowym pogromie starał się uspokoić kibiców co do powagi urazu.
Lech Poznań przegrał w czwartek z Bayerem Leverkusen aż 0:4 w meczu Ligi Europy. Trzy z czterech straconych goli padły jeszcze w pierwszej połowie — a to już samo tłumaczy frustrację po stronie mistrzów Polski. Na dodatek w 15. minucie boisko musiał opuścić Wojciech Mońka. Na jego miejsce wszedł Terry Yegbe.
Zmiana szybko przyniosła nowy problem. To po zagraniu ręką Yegbe Bayer Leverkusen otrzymał pierwszy rzut karny w tym meczu, a niemiecki klub nie zawiódł, wychodząc na prowadzenie.
Frederiksen: nie chcemy kolejnych kontuzji
Na pomeczowej konferencji Niels Frederiksen przyznał, że trudno ocenić skalę urazu Mońki tak krótko po końcowym gwizdku. Jego przeczucia, jak zaznaczył, nie są jednak najgorsze. Pomocnik poczuł coś w mięśniu — sztab zdecydował zdjąć go z boiska, żeby nie ryzykować kolejnych kontuzji w zespole. Mimo tego umiarkowanie optymistycznego tonu trener zasugerował, że w niedzielnym meczu z Koroną Kielce Mońki raczej nie zobaczymy.
Porażka z Bayerem tylko pogłębiła kryzys Lecha w europejskich pucharach. Poznaniacy są obecnie najgorszą drużyną w całej tabeli Ligi Europy. Na poprawę nie trzeba będzie długo czekać — już w czwartek 22 października o 18:45 Lech zagra u siebie z Sunderlandem.