„To bolesna porażka” – powiedział Jan Bednarek po tym, jak FC Porto przegrało u siebie z PSV Eindhoven 0:1 w 3. kolejce Ligi Mistrzów. Polski obrońca rozegrał całe spotkanie w defensywie portugalskiego klubu i po meczu nie szukał wymówek.
Dla FC Porto to kolejny ciężki wieczór w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Klub wciąż nie wygrał żadnego meczu i nie zdobył nawet punktu w fazie zasadniczej, co spycha go w dolne rejony tabeli rundy głównej. A w lidze to zupełnie inny obrazek: w Primeira Liga Porto ma komplet 24 punktów po ośmiu kolejkach i prowadzi w tabeli.
Bednarek, 30-letni reprezentant Polski, w pomeczowym wywiadzie dla Canal+ Sport nie owijał w bawełnę. „W pierwszej połowie brakowało nam energii. W taktyce też czegoś brakowało” – ocenił. Zaraz potem zaznaczył jednak, że jego zespół nie stał z założonymi rękami. „Myślę, że nieźle broniliśmy, mieliśmy kilka dobrych okazji” – dodał.
Gol, który wszystko zmienił
O losie meczu zdecydowała jedna akcja po przerwie. „W drugiej połowie straciliśmy gola” – przyznał krótko Bednarek. I tu paradoks: według obrońcy to właśnie po stracie gola Porto zaczęło wyglądać lepiej. „W drugiej połowie kontrolowaliśmy mecz. Oni w zasadzie nie mieli żadnych szans poza golem” – zauważył. Brakło jednak skuteczności pod polem karnym rywala. „Musimy być bardziej pewni siebie. Powinniśmy wykorzystać niektóre z naszych sytuacji, zwłaszcza z rywalem takiej klasy i takiej jakości” – stwierdził Polak.
Bednarek nie kryje, że rozjazd między formą ligową a europejską trudno jest zrozumieć nawet samym piłkarzom. „Trudno przełknąć tę porażkę. Mamy mieszane uczucia, bo w lidze radzimy sobie świetnie, a w Lidze Mistrzów mamy problemy” – powiedział. Na kryzys przepisał spokój, nie panikę. „Myślę, że nie możemy popadać ze skrajności w skrajność. Musimy trzymać ten balans i trzymać się razem” – apelował.
Przypomniał też, czego się wymaga od klubu tej wielkości. „To wielki klub. Wiemy, że oczekuje się od nas, żebyśmy wygrywali” – mówił. Drużyna i ludzie z nią związani, dodał, zasługują na stabilność. „Ten klub na to zasługuje i cała ta grupa ludzi” – zaznaczył.
Na koniec spojrzał w przyszłość. Sezon jest długi, przypomniał, i nie obejdzie się bez wzlotów i upadków. „W całym sezonie będzie dużo trudnych momentów. Dlatego potrzebujemy wsparcia, żeby się potem pozbierać” – powiedział. Na dowód przywołał niedawną historię klubu. „Bez jedności to się absolutnie nie uda. Mieliśmy fantastyczny czas na koniec poprzedniego sezonu i to właśnie dlatego, że wszyscy trzymaliśmy się razem” – podsumował.