W nocy ze środy na czwartek w Cordobie reprezentacja Argentyny zagrała pierwszy mecz, odkąd Lionel Messi ogłosił koniec kariery reprezentacyjnej. Naprzeciw stanęła Boliwia – drużyna wciąż poukładana po bolesnej porażce z Irakiem w barażu interkontynentalnym o mundial. I nowy rozdział Albicelestes zaczął się od prawdziwej demolki: 4:0.
Selekcjoner postawił w ataku na duet Lautaro Martinez – Julian Alvarez, a tuż za nimi, w roli kreatorów, pojawili się Nicolas Paz i Alexis Mac Allister. Między słupkami, jak zwykle, znana z Premier League para rąk Emiliano Martineza. Już pierwsza połowa nie pozostawiła złudzeń, kto rządzi na boisku – do przerwy było 2:0 dla Argentyny.
Wynik otworzył Lautaro Martinez, trafiając w 19. minucie. Napastnik, na co dzień kolega klubowy Piotra Zielińskiego w Interze Mediolan, po letnim okienku transferowym nie zwolnił tempa ani trochę. Dziesięć minut później, w 29. minucie, na 2:0 podwyższył Nicolas Paz.
Po zmianie stron Argentyna nie zdjęła nogi z gazu. W 54. minucie Cristian Gabriel Romero wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego – znów posłane przez Nicolasa Paza – i ustalił wynik na 3:0. Kropkę nad i postawił Jose Lopez. Wszedł z ławki rezerwowych i w 86. minucie trafił na 4:0. Po stronie gości zgrzytnęła tylko żółta kartka dla Miguelito, a nad całością spotkania czuwał kolumbijski arbiter Jhon Ospina.
Co dalej z Messim i reprezentacją
Na tym zgrupowaniu Argentynę czekają jeszcze mecze z Burkina Faso i Beninem. To właśnie podczas starcia z Beninem dojdzie do oficjalnego pożegnania Lionela Messiego z kadrą narodową. Sam zawodnik ma dołączyć do zgrupowania już w niedzielę. Boliwia tymczasem zmierzy się z Gambią – i spróbuje wreszcie przerwać serię porażek.