Druga minuta, Wembley jeszcze dobrze się nie rozkręciło, a piłka już leżała w siatce Anglii. Marc Guehi fatalnie zachował się przy piłce i błąd natychmiast ukarał Lamine Yamal. Tak zaczęła się sobotnia rywalizacja Anglii z Hiszpanią w Lidze Narodów. Skończyło się na 3:2 dla gości.
Gol Yamala padł w 2. minucie spotkania i był trzecim najszybszym golem straconym przez Anglię na własnym stadionie w historii. Prędzej gospodarzy zaskoczyły tylko dwie reprezentacje — Szkocja w 1957 roku i Węgry w 1953 roku, obie trafiając już w 1. minucie. Innymi słowy: takiego szoku na Wembley Anglicy nie przeżyli od 69 lat.
Szybka strata gola nie złamała jednak gospodarzy. Odpowiedzieli Anthony Gordon i Harry Kane, a ich trafienia dały Anglii prowadzenie 2:1 na przerwę. Wszystko wskazywało na to, że w drugiej połowie warunki będą dyktować gospodarze.
Zmiany de la Fuente odwróciły losy meczu
Po godzinie gry zareagował selekcjoner Hiszpanii Luis de la Fuente. W 55. minucie wpuścił na boisko Angela Baenę i Mikela Oyarzabala. To był ruch, który zdecydował o wszystkim — obaj zmiennicy mocno przyłożyli się do zwycięstwa gości, pokonując bramkarza Anglii Jamesa Trafforda.
Na koniec tablica wyników pokazała 3:2 dla Hiszpanii. Ten triumf na Wembley ma też znaczenie w tabeli — mistrzowie świata wskoczyli na 1. miejsce w swojej grupie Ligi Narodów. Tego samego dnia Chorwacja pokonała Czechy 2:1 i zrównała się z Hiszpanią punktami w grupie.