Wpis wyskoczył na X bez żadnego ostrzeżenia. Rui Pinto, twórca Football Leaks, napisał w nim, że już w 2014 roku istniała osoba doskonale zorientowana w nieprawidłowościach wokół Manchesteru City – i że tą osobą był sam Gianni Infantino.
W cytowanym wpisie Pinto nie bawi się w niedopowiedzenia. „Już w 2014 roku był człowiek, który wiedział o nieprawidłowościach wokół Manchesteru City. Gianni Infantino, wówczas sekretarz generalny UEFA, nadużył swoich uprawnień, ujawnił poufne dokumenty i, krótko mówiąc, przechytrzył śledczych” – napisał. I rzeczywiście, w 2014 roku Infantino zajmował właśnie to stanowisko – sekretarza generalnego UEFA.
Według Pinto, obecny szef FIFA wykorzystał swoją wówczas zajmowaną pozycję i przekazywał poufne informacje. Zarzuty nie kończą się na Manchesterze City – Pinto twierdzi, że ten sam schemat miał działać również w przypadku Paris Saint-Germain.
Finansowa kara zamiast wykluczenia z Ligi Mistrzów?
Najcięższy fragment oskarżenia dotyczy skali konsekwencji, jakie mogły spotkać oba kluby. „Zrobił wszystko, co mógł, aby zarówno Manchester City, jak i PSG otrzymały jedynie karę finansową i uniknęły dokładniejszego dochodzenia, które mogło doprowadzić do wykluczenia ich z Ligi Mistrzów” – napisał Pinto. To właśnie publikacje Football Leaks z 2018 roku stały się jednym z punktów wyjścia do późniejszych postępowań wobec Manchesteru City.
Pinto nie zatrzymuje się na przywołaniu historii. Idzie dalej: jego zdaniem Infantino nie powinien w przyszłości kierować światowym futbolem. Słowa te padają, choć do kolejnych wyborów władz FIFA, zaplanowanych na 2027 rok, zostało jeszcze kilka lat.
Trzeba przy tym jasno zaznaczyć: to na razie wyłącznie oskarżenia. Niepotwierdzone, bez formalnego dowodu na to, że prezydentowi FIFA udowodniono opisane działania. Sam Infantino na razie nie odniósł się publicznie do tych twierdzeń.