Pół roku. Tyle dokładnie Denzel Bentley (22-3-1, 18 KO) mógł się tytułować mistrzem świata WBO wagi średniej. Teraz organizacja oficjalnie odebrała mu pas.
Władze World Boxing Organization pozbawiły Anglika tytułu, bo nad nim wisiała obowiązkowa obrona z niepokonanym Yoenlim Hernandezem (11-0, 9 KO). Zamiast zmierzyć się z Kubańczykiem, Bentley podpisał kontrakt z organizacją Zuffa Boxing. A tam zaplanowano mu zupełnie inne starcie – z Shane’em Mosleyem Jr (23-5, 13 KO). Właśnie ten wybór przypłacił koroną. Z Mosleyem Jr zmierzy się już za tydzień.
Werdykt WBO otworzył drogę do pasa niepokonanemu Hernandezowi. Kubańczyk, legitymujący się bilansem 11 zwycięstw bez porażki, w tym 9 przez nokaut, będzie teraz walczył o wakujący tytuł.
Kto stanie na drodze Hernandeza?
Rywalem może zostać Vito Mielnicki (24-1, 13 KO) – zajmuje kolejne miejsce w rankingu wagi średniej federacji. Bardziej realny wydaje się jednak inny wariant: starcie z zawodnikiem numer cztery w kolejce, Michaelem Zerafą (35-5, 23 KO). Swoją pozycję Australijczyk zbudował między innymi bezkompromisowym zwycięstwem nad kubańskim weteranem Erislandym Larą.
Tron wagi średniej WBO stoi więc pusty. Jego nowy właściciel wyłoni się z pojedynku Hernandez – Zerafa albo Hernandez – Mielnicki. Bentleya czeka na razie coś bardziej przyziemnego niż mistrzostwo – walka o powrót na szczyt po starciu z Mosleyem Jr.