Dziesiąta sekunda rewanżu – na to Paddy Pimblett liczy, gdy myśli o rozliczeniu z Justinem Gaethje. Brytyjczyk nie owija w bawełnę: chce wejścia w nogi Amerykanina niemal od pierwszego gongu, a potem dokończenia roboty na parterze.
O porażce z Gaethje Pimblett nie zapomniał. Pierwsze starcie tej dwójki odbyło się w styczniu i toczyło się o tymczasowy pas kategorii lekkiej. Sędziowie ostatecznie wskazali zwycięzcę – był nim Gaethje.
Teraz Pimblett nie kryje się z chęcią rewanżu. Szczegóły planu na drugie starcie zdradził w programie „How U Livin J Piven”.
„Gdybym walczył z nim ponownie, wszedłbym w nogi w ciągu 10 sekund”. „W pierwszych 10 sekundach poszedłbym po sprowadzenie, położył go na plecach i udusił”.
Słowa te nie są przypadkowe. Pimblett przyznaje, że bardzo chciałby dostać tę szansę jeszcze raz, choć ma wątpliwości, czy Gaethje – po zdobyciu pełnoprawnego pasa – zechce ponownie wchodzić do oktagonu.
„Nie sądzę, żeby jeszcze zawalczył. Myślę, że może wrócić, ale jednocześnie sam nie wiem, bo nigdy nie przebije już uczucia związanego ze zdobyciem pasa w Białym Domu”.
Podobnie, jak twierdzi Pimblett, patrzy na to również jego własny obóz.
„Moi trenerzy powiedzieli mi: «Gdybyś to ty był w takiej sytuacji, powiedziałbym ci, żebyś zakończył karierę»”.
Gaethje przed Topurią
Na horyzoncie czeka też Ilia Topuria, ale Brytyjczyk nie ma wątpliwości, kogo wybrałby jako pierwszego rywala. „Wybrałbym rewanż z Gaethje przed Ilią, bo chcę zostać mistrzem świata” – powiedział, dodając bez ogródek: „Nienawidzę Ilii, żeby nie było…”.
Co ciekawe, mimo tej niechęci Pimblett przyznaje, że pojedynek z Topurią dałby mu osobiście więcej satysfakcji. „Oczywiście bardziej chciałbym pokonać Ilię niż Justina, ale to Justin ma pas i właśnie po to to wszystko robimy” – wyjaśnił.
Dla Pimbletta liczy się jednak coś większego niż rywalizacja z konkretnym przeciwnikiem – mistrzostwo świata jest jego najważniejszym sportowym celem od wielu lat. „Chodzi o to, żeby zostać uznanym za najlepszego na świecie, zostać niekwestionowanym mistrzem. To mój cel, odkąd miałem 15 czy 16 lat. Tego właśnie chcę” – podsumował Brytyjczyk.