⚡ Aktualnie:
Zaczynał z Adamkiem, dziś szkoli Canelo. Borek pokazał archiwalne zdjęcie Chyckiego Munguia obronił pas WBA w kategorii super średniej po walce z Nikitą Zonem Odeszli w 2026 roku. Te nazwiska zapisały się w historii sportu MOUZ rozgromiło Vitality i zajęło trzecie miejsce na PGL Masters Bucharest 2026 FURIA zdobywa tytuł PGL Masters Bucharest 2026, YEKINDAR mówi o odbudowie pewności siebie YEKINDAR: „Z wiekiem zrozumiałem, że najważniejsze jest to, co masz w głowie” Hamilton w wieku 41 lat zdobył pierwsze pole position dla Ferrari Tylko 0,001 s różnicy. Wyrównana walka w F1 przed GP Meksyku Pierwsze warszawskie derby na Torwarze. Dziki rozbiły broniącą tytułu Legię FEN znów oczkiem w głowie Pawła Jóźwiaka. Zapowiada mocny rozwój Zaczynał z Adamkiem, dziś szkoli Canelo. Borek pokazał archiwalne zdjęcie Chyckiego Munguia obronił pas WBA w kategorii super średniej po walce z Nikitą Zonem Odeszli w 2026 roku. Te nazwiska zapisały się w historii sportu MOUZ rozgromiło Vitality i zajęło trzecie miejsce na PGL Masters Bucharest 2026 FURIA zdobywa tytuł PGL Masters Bucharest 2026, YEKINDAR mówi o odbudowie pewności siebie YEKINDAR: „Z wiekiem zrozumiałem, że najważniejsze jest to, co masz w głowie” Hamilton w wieku 41 lat zdobył pierwsze pole position dla Ferrari Tylko 0,001 s różnicy. Wyrównana walka w F1 przed GP Meksyku Pierwsze warszawskie derby na Torwarze. Dziki rozbiły broniącą tytułu Legię FEN znów oczkiem w głowie Pawła Jóźwiaka. Zapowiada mocny rozwój

Wycofanie się z turnieju w Ningbo przypieczętowało sprawę – dla Igi Świątek sezon 2026 jest już zamknięty. Była liderka rankingu WTA nie zagra w tym roku na żadnym korcie, a turniej WTA 500 w Chinach był jej ostatnią szansą na miejsce w czołowej ósemce.

Konsekwencja tej decyzji jest jasna: Polka ostatecznie traci szansę na awans do WTA Finals. To mocny kontrast względem sezonów, w których Świątek regularnie walczyła o najwyższe trofea. W 2026 roku zdobyła tylko jeden tytuł – w turnieju WTA 1000 w Toronto.

Mniej wygranych turniejów, ale konto wciąż solidne. Polka zarobiła w tym sezonie 4,49 mln dolarów, co po przeliczeniu daje ponad 17 mln złotych. Dało jej to dziewiąte miejsce w klasyfikacji najlepiej zarabiających tenisistek na świecie.

Chwalińska też kończy rywalizację w Ningbo

Z turnieju w Ningbo wycofała się również Maja Chwalińska. Mistrzyni z Wuhan zajmuje w tegorocznym rankingu zarobków 11. miejsce – w tym sezonie zarobiła 2,85 mln dolarów, czyli ponad 11 mln złotych.

Na szczycie listy zarobków, według stanu na 20 października, jest Jelena Rybakina z sumą 10,9 mln dolarów. Kazaszka to zarazem aktualna liderka światowego rankingu WTA. Za nią Aryna Sabalenka z 8,12 mln dolarów, a podium zamyka Linda Noskova z 7,02 mln dolarów.

Te liczby pokazują, jak daleko od szczytu finansowej klasyfikacji znalazła się w tym roku Świątek – mimo że przez wiele sezonów była numerem jeden świata. Od Rybakiny dzieli ją ponad 6 mln dolarów.

„Wspólnie chcemy poprzez tenis okazać solidarność z Ukrainą oraz realnie pomóc najmłodszym Ukraińcom cierpiącym z powodu wojny” — mówiła Iga Świątek, zapowiadając wydarzenie „Przyjaciele dla Ukrainy”. Polska tenisistka od lat łączy sportowe sukcesy z działalnością charytatywną. Teraz przypomniał o tym indyjski dziennik „The Times of India”.

A moment to niełatwy. Sportowo u Świątek daleko do ideału. Polka przegrała w półfinale turnieju w Wuhan z Mają Chwalińską 5:7, 1:6, grając przy tym z urazem. Problemy z lewym udem zmusiły ją też do wycofania się z turnieju WTA 500 w Ningbo. Finalnie miejsca w WTA Finals nie zdobyła — turniej odbędzie się w dniach 8-15 listopada w Indian Wells. Jedyna szansa na występ to rola rezerwowej, gdyby któraś z zawodniczek nie mogła zagrać.

„The Times of India” postawił jednak na inny wątek niż wyniki na korcie. Dziennik opisał, jak Świątek wykorzystała swój sportowy sukces do pozyskiwania darowizn na opiekę zdrowotną dla dzieci, umożliwiając kibicom udział w zbiórkach funduszy zamiast polegać wyłącznie na wpłatach bezpośrednich. Jak podkreśla gazeta, „jej praca w tym obszarze wykracza poza pojedynczy turniej czy coroczną kampanię”.

Miliony na pomoc Ukrainie

Flagowym projektem Świątek pozostaje „Przyjaciele dla Ukrainy” — wydarzenie, dzięki któremu zebrała 2,5 mln złotych dla ukraińskich dzieci. Na trybunach krakowskiej Tauron Areny zasiadło wtedy 15 tysięcy widzów. Wśród zaproszonych gości były Agnieszka Radwańska i Elina Switolina, a także Andrij Szewczenko. „Wiem, że pamięć społeczna jest krótka, dlatego chcieliśmy przypomnieć światu, że wojna się nie skończyła” — tłumaczyła wówczas Świątek.

Sięgała też po gesty bardziej osobiste. Na aukcje wystawiała swoje pamiątki z turniejów wielkoszlemowych, w tym rakietę, którą wygrała Roland Garros w 2020 roku. Ta ostatnia licytacja zamknęła się kwotą 131,3 tys. złotych. Wcześniej, w październiku 2021 roku, przekazała 50 tysięcy dolarów ze swojej nagrody pieniężnej z Indian Wells na rzecz organizacji zajmującej się zdrowiem psychicznym.

Angażuje się również w edukację najmłodszych — jest inicjatorką akcji #ReadWithIga, która ma pomagać młodym ludziom w nauce poprzez czytelnictwo. I właśnie ten całokształt działań przykuł uwagę indyjskich dziennikarzy, niezależnie od tego, jak w tym sezonie układa się jej walka o miejsce w czołówce rankingu.

„Walka nie potoczyła się po mojej myśli. Miałem wiele oczekiwań, wyjść tam i go znokautować” – napisał Joaquin Buckley po tym, jak na gali UFC w Kanadzie przegrał z Mikiem Malottem. Amerykanin został znokautowany kolanem, a sam nokaut miał brutalny charakter.

To była już trzecia przegrana Buckleya z rzędu. Do walki z Malottem przystępował po dwóch wcześniejszych porażkach, więc presja przed starciem w Kanadzie była ogromna. Napięcie było widoczne jeszcze przed gongiem – na ważeniu 32-letni zawodnik nie podał ręki szefowi UFC Danie White. Wywiadów przed galą zresztą nie udzielał żadnych.

Do oktagonu wchodził jako numer 10. rankingu kategorii półśredniej UFC, z bilansem zawodowym 21-9 w MMA. Na swoim koncie ma zwycięstwa nad Colbym Covingtonem, Stephenem Thompsonem i Vicente Luque – nazwiska, które pokazują, na jakim poziomie potrafił rywalizować. Aż 15 z jego 21 wygranych walk zakończyło się przez nokaut albo techniczny nokaut, co uczyniło go jednym z najbardziej widowiskowych zawodników dywizji. W UFC stoczył 18 pojedynków, a jego bilans w organizacji to 11-7.

Reakcja w mediach społecznościowych

Po powrocie z Kanady Buckley odezwał się do fanów za pośrednictwem swoich kanałów społecznościowych. „Koniec końców, ludzie otrzymali rozrywkę, podobało im się widowisko i wierzę, że mój występ ściągnął więcej widzów” – napisał, odnosząc się do przebiegu starcia z Malottem.

„Niezależnie od tego co ludzie mówią, ja idę do przodu. Nie będę się chował. Pokażę wam co potrafię, co buduję – jestem zawodnikiem, który walczy” – zadeklarował Buckley.

Zdradził też, co planuje poza oktagonem w najbliższym czasie. „Jest jeszcze kilka rzeczy, które planuję – pomogą mi one w tworzeniu przeze mnie treści” – napisał, dodając, że zamierza podróżować po różnych miejscach, trenować i pracować. Jak podkreślił, wszystko to ma służyć dalszemu rozwojowi jako zawodnika.

„Dla duńskiego zespołu to ważny rezultat” — tym zdaniem najłatwiej opisać awans BBL, jednej z ekip, które w ostatnich dniach wywalczyły sobie pozycję przed kluczowym okresem rankingowym w CS2.

Osiem drużyn zostało potwierdzonych do udziału w RLG Tesla Cup 2026. Na turnieju zobaczymy FaZe, B8, Envy, GamerLegion, Luminosity, Alliance, HOTU oraz K27. Imprezę rozegrają na LAN-ie w Relog Media w Belgradzie od 27 do 29 października, a stawką jest pula nagród w wysokości $50,000.

Tesla Cup to turniej drugiego poziomu z otwartymi zapisami — stąd droga do udziału wyglądała inaczej niż przy zamkniętych kwalifikacjach do dużych rozgrywek. Rejestracja zamknęła się 15 października. Organizatorzy wyłonili osiem najwyżej sklasyfikowanych drużyn w globalnym rankingu Valve z października i dali im dobę na potwierdzenie udziału. Każde zwolnione miejsce trafiało do kolejnych zarejestrowanych zespołów, a wpisowe dla każdej drużyny wynosiło $2,000.

Format przewiduje start w grupach systemu GSL, skąd uczestnicy przechodzą do drabinki pojedynczej eliminacji. Wszystkie mecze rozgrywane są do dwóch zwycięstw, czyli best-of-three. Premie finansowe trafią tylko do czwórki najlepszych: zwycięzca zabierze $30,000, druga lokata to $12,000, trzecia — $5,000, czwarta — $3,000. Dla drużyn balansujących na granicy kwalifikacji głęboki awans w Belgradzie może przesądzić o bilecie na Singapore Major.

BBL i Betclic przebiły się przez europejskie kwalifikacje do Bucharest 2027

Równolegle rozstrzygnęła się sprawa dwóch europejskich miejsc na PGL Bucharest 2027 — zamknięte kwalifikacje dla regionu wygrały BBL i Betclic. BBL zdobyło przepustkę, wygrywając cały turniej kwalifikacyjny, Betclic zaś zapewniło sobie drugi slot po zwycięstwie nad Nemesis w dolnej drabince.

Droga BBL przez kwalifikacje od początku wyglądała solidnie. Najpierw zespół pokonał EYEBALLERS wynikiem 2:0, potem poradził sobie z ex-RUSTEC 2:1, a w finale górnej drabinki zmierzył się z Betclic i wygrał 2:1. Co istotne, to duński zespół, który pod obecnym szyldem występuje od końca sierpnia — wcześniej znany był jako Tricked. Niedawno skład wzmocnił Mikkel „MistR” Thomsen.

Betclic z kolei musiało przejść przez dolną drabinkę po porażce z BBL. Na starcie kwalifikacji ekipa pokonała Eternal Fire 2:1, a następnie Nemesis 2:0. Po przegranym finale górnej drabinki z BBL Betclic trafiło do decydującego meczu dolnej drabinki, gdzie ponownie zmierzyło się z Nemesis i wygrało 2:0, zapewniając sobie miejsce w głównych rozgrywkach. Ostatni raz drużyna grała na znaczącym LAN-ie po kwalifikacji na PGL Bucharest 2025, a od tego czasu jej skład się zmienił.

Główny turniej PGL Bucharest 2027 odbędzie się od 17 do 24 stycznia, a pula nagród wyniesie $1,000,000. Ostateczna lista liczy 16 drużyn, w tym wszystkie dziesięć zespołów z obecnego top-10 światowego rankingu. Wśród uczestników znajdą się Spirit, Vitality, FURIA, MOUZ, Aurora, Falcons, Legacy, G2, BetBoom, FUT, MIBR, Astralis, B8, Nemiga, BBL oraz Betclic.

„Jeśli chcecie zwolnić zawodnika, w porządku. Ale nie mówcie później publicznie, że był 'trudny we współpracy’, ani nie twórzcie jakiejś bzdurnej narracji na jego temat, która może zaszkodzić jego reputacji i sprawić, że inne organizacje dwa razy zastanowią się, zanim zaoferują mu kontrakt” — mówi Muhammad Mokaev. Były zawodnik UFC nie zostawia suchej nitki na organizacji, z którą rozstał się po dwóch latach walk.

26-letni Mokaev, Brytyjczyk o dagestańskich korzeniach, trafił do UFC w marcu 2022 roku. Zadebiutował na gali w Londynie, gdzie w pierwszej rundzie poddał gilotyną Cody’ego Durdena, za co otrzymał bonus za najlepsze poddanie wieczoru. Potem budował pozycję w kategorii muszej krok po kroku: pokonał kolejno Charlesa Johnsona, Malcolma Gordona, Jafela Filho, Tima Elliotta i Alexa Pereza. Ostatnim zwycięstwem w jego karierze w UFC było pokonanie Manela Kape jednogłośną decyzją sędziów na gali UFC 304 w Manchesterze w lipcu 2024 roku.

Mimo niepokonanego rekordu organizacja nie przedłużyła z nim kontraktu i Mokaev przestał być częścią UFC. Stało się to, gdy Brytyjczyk był blisko walki o pas mistrzowski. Szef UFC Dana White sugerował wówczas, że decyzję o braku nowego kontraktu podyktowało trudne usposobienie zawodnika. W organizacji spędził lata 2022-2024.

Zarzut o sterowanie stylem walki

Teraz Mokaev idzie dalej niż zwykła skarga na brak nowej umowy. Twierdzi wprost, że UFC narzuca zawodnikom, jak mają walczyć. „Kiedy zawodnicy otrzymują telefony od szefów, którzy mówią im: 'Jeśli nadal będziesz tak walczył w zapasach, zostaniesz zwolniony’, to w zasadzie oznacza, że ktoś mówi fighterom, w jaki sposób mają walczyć” — powiedział Mokaev.

Drugi zarzut Brytyjczyka dotyczy tego, co dzieje się już po zwolnieniu. Zdaniem Mokaeva UFC tworzy fałszywe narracje na temat odchodzących zawodników, co uderza w ich reputację wśród kibiców i zniechęca potencjalnych nowych pracodawców. „Zwolnijcie zawodników, jeśli chcecie. Po prostu nie próbujcie przy okazji niszczyć ich kariery” — podsumował.

„Zawodnik Federacji KSW domaga się kolejnej walki w klatce” — tak w skrócie można streścić najnowszą akcję Konrada Rusińskiego. O nowy pojedynek postanowił się upomnieć w sposób, jakiego w polskim MMA jeszcze nie widziano.

Rusiński postanowił upomnieć się o swoją kolejną walkę w KSW w bardzo oryginalny sposób. Zamiast oświadczenia czy wpisu w mediach społecznościowych, wynajął do tego popularnego w sieci influencera. Do swojego apelu wykorzystał Błażeja „Skrzypasa” Skrzypka i jego słowami przemówił wprost do dyrektora sportowego KSW Wojsława Rysiewskiego.

Skrzypas to postać dobrze znana fanom freak fightów. Błażej „Skrzypas” Skrzypek to polski influencer, który zdobył rozpoznawalność dzięki publikowanym w sieci filmom. W klatce zadebiutował 28 października 2023 roku na gali Clout MMA 2 w Płocku, gdzie jego przeciwnikiem był Mariusz „Super Mario” Sobczak, a pojedynek otworzył kartę walk tego wydarzenia. Debiut zaliczył udany — rywala pokonał w drugiej rundzie przez poddanie gilotyną.

Droga Rusińskiego w KSW

Konrad Rusiński to zawodnik, który zadebiutował w KSW w listopadzie 2023 roku podczas gali XTB KSW 88, gdzie zmierzył się z Krystianem Bielskim. Już w pierwszej rundzie poddał rywala duszeniem zza pleców i otrzymał za to bonus za najlepsze poddanie wieczoru. Start mocny, choć dalsza droga okazała się wyboista.

W lutym 2024 roku na gali KSW EPIC przegrał przez TKO z Muslimem Tulshaevem. Kilka miesięcy później musiał uznać wyższość Michała Guzika, który zwyciężył niejednogłośną decyzją sędziów. Dwie porażki z rzędu mogły przyciąć skrzydła karierze, jednak Rusiński wrócił na zwycięską ścieżkę.

Na początku 2026 roku, podczas gali XTB KSW 114, pokonał jednogłośną decyzją sędziów doświadczonego Henry’ego Fadipe. Potem, na XTB KSW 118, zwyciężył przez TKO już w pierwszej rundzie starcia z Tagirem Machmudovem. Seria dwóch wygranych urwała się w czerwcu 2026 roku na gali XTB KSW 119 — Adam Masaev poddał Rusińskiego balachą już w pierwszej rundzie.

Po tej porażce Rusiński nie zamierza czekać w kolejce. Angażując Skrzypasa do swojego apelu, postawił na rozgłos, jaki daje popularność influencera, licząc, że głos KSW usłyszy jego żądanie kolejnej walki.

„Osobiście poręczę za każdego gracza, twórcę i pracownika EG” — napisał Chris DeAppolonio, dyrektor generalny Evil Geniuses, w liście udostępnionym na LinkedIn. Tymi słowami szef jednej z najstarszych organizacji e-sportowych na świecie pożegnał się z zespołem, którego działalność formalnie zakończy się 2 listopada 2026 roku.

Oświadczenie o zamknięciu Evil Geniuses opublikowano 20 października — równolegle na platformie X i na stronie internetowej klubu. DeAppolonio, stojący na czele północnoamerykańskiej organizacji, potwierdził, że od tego dnia ustaje nie tylko działalność turniejowa, ale cała działalność operacyjna EG.

Co właściwie do tego doprowadziło? Bezpośrednią przyczyną decyzji było odrzucenie wniosku o partnerstwo w nowym cyklu VCT — lidze VALORANT prowadzonej przez Riot Games. Brak slotu partnerskiego oznaczał utratę finansowania, które przez lata stabilizowało budżet organizacji. Zawodnicy EG już teraz mogą swobodnie rozmawiać z innymi drużynami, a skład VALORANT będzie mógł podpisywać nowe kontrakty po zakończeniu sezonu 2026, czyli właśnie od 2 listopada.

EG nie jest przy tym pierwszą ofiarą tegorocznej fali restrukturyzacji w e-sporcie. 23 września Complexity ogłosiło zamknięcie po 23 latach działalności — Evil Geniuses odchodzi więc jako kolejna, i jeszcze starsza, marka branżowa.

Od Quake’a na Wyspie Vancouver do VALORANT Champions

Historia organizacji zaczęła się w 1999 roku, gdy pięciu graczy Quake’a założyło ją na Wyspie Vancouver. Do świata Counter-Strike’a EG wkroczyło w 2001 roku, budując obecność, która z przerwami trwała aż do dzisiejszego zamknięcia.

Największy triumf przyszedł jednak w Dota 2. Evil Geniuses wygrało The International 2015 z pulą nagród przekraczającą 6 milionów dolarów. W tamtym składzie błyszczał szesnastoletni SumaiL, który do dziś pozostaje najmłodszym zwycięzcą The International w historii.

Sukcesy przychodziły też poza MOBA. W 2023 roku EG wygrało VALORANT Champions ze składem, w którym grał Ethan — zawodnik, który wcześniej reprezentował barwy EG w Counter-Strike, zanim przeniósł się do VALORANT. Dwa lata później, w 2025 roku, Ethan ponownie zdobył VALORANT Champions, już w barwach NRG. Evil Geniuses sięgało też po tytuły w grach walki z SonicFoxem oraz w Call of Duty. Za to próby w League of Legends, Rocket League, StarCraft II i Rainbow Six nigdy nie przyniosły porównywalnych sukcesów.

Dwie epoki w Counter-Strike

Pierwszy rozdział przygody EG z CS trwał od 2001 do 2012 roku. Powrót nastąpił we wrześniu 2019 roku, gdy organizacja przejęła skład NRG w komplecie: stanislaw, tarik, Brehze, Ethan i CeRq. Efekt był natychmiastowy — ta piątka dotarła do czwórki najlepszych na StarLadder Berlin Major 2019 i awansowała na czwarte miejsce rankingu HLTV. Zaledwie kilka dni po przejęciu składu EG wygrało ESL One New York 2019, bijąc w finale Astralis 3:1.

Passa trwała dalej. Triumf w 8. sezonie StarSeries i-League wyniósł Evil Geniuses na pierwsze miejsce rankingu HLTV — organizacja stała się jedną z nielicznych północnoamerykańskich drużyn, którym udało się osiągnąć szczyt tej klasyfikacji. Do kolekcji trofeów po powrocie do CS dołączyły jeszcze BLAST Premier Spring 2020, cs_summit 6 North America i ESL One Cologne 2020 – Ameryka Północna, rozgrywane online.

Potem przyszła stagnacja. Najlepszym wynikiem na Majorze został awans do etapu Legends podczas turnieju w Sztokholmie w 2021 roku. W ciągu kolejnych czterech lat przez główny skład przewinęło się co najmniej 18 graczy i 10 trenerów — rotacja, która nie pozwoliła zbudować nowej stabilnej formacji. Projekt Blueprint, mający rozwijać północnoamerykańskie talenty, nigdy nie wydał konkurencyjnego składu. W ESL Pro League drużyna cztery sezony z rzędu kończyła na ostatnim miejscu, nie awansując ani raz do playoff.

Koniec tego rozdziału przyszedł pod koniec 2023 roku, gdy EG sprzedało swoje miejsce w BLAST Premier Cloud9 i zerwało umowę partnerską z ESL. 12 stycznia 2024 roku organizacja oficjalnie ogłosiła wycofanie się z Counter-Strike’a — dwa lata przed tym, jak pożegna się z e-sportem w ogóle.

„18:45” i „21:00” – te dwie godziny warto zapisać w kalendarzu, jeśli kibicujecie polskim zespołom w Lidze Europy. Właśnie w tych terminach, w czwartek 22 października 2026 roku, Lech Poznań i Jagiellonia Białystok rozegrają swoje spotkania 3. kolejki.

Na boisko pierwszy wybiegnie Lech. „Kolejorz” zmierzy się z Sunderlandem AFC, a pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi o 18:45. Na drugie polskie starcie trzeba zaczekać dwie godziny i kwadrans dłużej – Jagiellonia Białystok podejmie wtedy RSC Anderlecht, początek o 21:00.

Transmisje telewizyjne i stream online

Kibice Lecha mają do wyboru trzy kanały – spotkanie z Sunderlandem pokażą TV6, Polsat Sport 1 oraz Polsat Sport Premium 1. Mecz Jagiellonii z Anderlechtem obejrzymy z kolei na antenie Super Polsat, a także, podobnie jak starcie poznaniaków, na Polsat Sport 1 i Polsat Sport Premium 1.

Ci, którzy wolą ekran komputera, tabletu czy smartfona od telewizora, znajdą obie transmisje w streamingu na platformie Polsat Box Go – pod warunkiem wykupienia odpowiedniego pakietu. Jest też opcja dla fanów relacji pisanych: tekstowe LIVE z obu meczów poprowadzi portal WP SportoweFakty.

„U 28-latka rozpoznano zakrzepicę żył głębokich oraz obustronną zatorowość płucną” — przekazali 19 października Philadelphia Eagles i agentka zawodnika Nicole Lynn.

Chodzi o Jalena Hurtsa, rozgrywającego Eagles i jedną z największych gwiazd współczesnej NFL. Diagnoza wyszła na jaw w połowie października i kończy sezon 28-latka, ale to nie koniec sprawy — otworzyła się też wojna między ligą a związkiem zawodników o to, czy medyczny personel klubu postąpił właściwie, dopuszczając go do gry z już wykrytym zakrzepem.

Wszystko zaczęło się 4 października, w meczu z Los Angeles Rams. Hurts dostał wtedy korkiem w łydkę. Bolało, ale trenował dalej, a przed kolejnym spotkaniem przeszedł USG. Wynik, który lekarze dostali 10 października w Londynie, nie napawał optymizmem — wykryto powierzchowny zakrzep. Mimo to medycy po analizie uznali, że może zagrać w najbliższym meczu z Jacksonville Jaguars.

I zagrał. 11 października Hurts wystąpił na Tottenham Hotspur Stadium bez żadnych ograniczeń, a Eagles przegrali to spotkanie 17:19. Po meczu miał przejść kolejne badanie kontrolne — i właśnie ono zmieniło wszystko. 14 października lekarze stwierdzili, że zakrzep się przemieścił. Dalsza diagnostyka wykazała znacznie poważniejszy problem, a Hurts od razu został wykluczony z gry.

Pięć dni później klub i agentka zawodnika ogłosili pełną diagnozę: zakrzepica żył głębokich i obustronna zatorowość płucna. To drugie powikłanie bywa śmiertelnie groźne. Eagles zapewniają jednak, że Hurts jest obecnie w stabilnym stanie, a rokowania są bardzo dobre. Czeka go terapia lekami przeciwkrzepliwymi, a przez co najmniej trzy miesiące nie będzie mógł uczestniczyć w jakichkolwiek aktywnościach kontaktowych — w praktyce to koniec sezonu. W obecnych rozgrywkach zdążył zagrać pięć meczów.

Liga odpiera zarzuty

Sprawa szybko przestała być tylko medyczna. Związek zawodowy zawodników NFLPA zażądał dochodzenia w sprawie decyzji o dopuszczeniu Hurtsa do gry w Londynie i podkreślił, że trzeba dokładnie ustalić przebieg wydarzeń. Kluczowe pytanie: jakie informacje mieli lekarze przed meczem z Jaguars i na jakiej podstawie zdecydowali, że zawodnik może wystąpić.

Liga odpowiedziała bez wahania — kar dla Philadelphia Eagles nie będzie, a procedura dopuszczenia zawodnika do meczu w Londynie została przeprowadzona prawidłowo. Główny lekarz NFL Allen Sills odrzucił sugestie, że personel medyczny mógł kierować się interesem sportowym, nazywając takie przypuszczenia po prostu „nonsensem”. Jak dodał, lekarze mają obowiązek dbać o zdrowie pacjenta, nie o wynik meczu. „New York Post” zwraca z kolei uwagę, że samo wystąpienie powikłań nie przesądza jeszcze o błędzie medycznym.

Dla Eagles strata Hurtsa to cios, który wykracza daleko poza jeden sezon. 28-latek gra w NFL od 2020 roku i w tym czasie zbudował jeden z najbardziej imponujących dorobków wśród aktywnych rozgrywających. W sezonie 2024/2025 poprowadził Philadelphię do zwycięstwa 40:22 nad Kansas City Chiefs w Super Bowl LIX i został MVP finału. Dwa lata wcześniej Eagles z Hurtsem w składzie przegrali Super Bowl z tymi samymi Chiefs 35:38. Był wybierany do Pro Bowl po sezonach 2022 i 2023, w 2022 roku trafił do drugiej drużyny All-Pro Associated Press, a rok później zdobył 15 przyłożeń biegiem, wyrównując rekord ligi dla rozgrywającego. Teraz, zamiast na boisku, spędzi najbliższe miesiące na leczeniu — a NFLPA wciąż czeka na odpowiedź, czy dało się tego uniknąć.

„Skrzydłowy PSG nie był w stanie samodzielnie opuścić murawy” — tak zakończył się dla Chwiczy Kwaracchelii wtorkowy wieczór. Paryżanie pokonali FC Barcelonę, tyle że radość ze zwycięstwa szybko przygasła. Falę kontuzji, która uderzyła w sam środek składu Luisa Enrique, trudno było przykryć czymkolwiek.

Kłopoty zaczęły się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem — Nuno Mendes wypadł z gry, zanim mecz się w ogóle rozpoczął. Potem, w samej rywalizacji, boisko musieli opuszczać po kolei Ousmane Dembele, Marquinhos i Chwicza Kwaracchelia. Nazajutrz klub opublikował szczegółowy raport medyczny, w którym opisano skalę zniszczeń.

Najgorzej wygląda sytuacja Gruzina

„Najgorzej sytuacja wygląda w przypadku Gruzina”. Kwaracchelia doznał zerwania więzadła krzyżowego przedniego w prawym kolanie. Do urazu doszło w drugiej połowie meczu, w walce fizycznej z Xavim Espartem — pojedynek, który skrzydłowy PSG przegrał. Przy upadku na murawę jego kolano wygięło się w nienaturalny sposób, a zawodnik nie był w stanie zejść z boiska o własnych siłach.

Kwaracchelię w najbliższych dniach czeka operacja kolana. Potem zacznie się długa rehabilitacja — Gruzin przez bardzo długi czas nie zagra w barwach PSG.

Diagnozy pozostałych kontuzjowanych brzmią nieco mniej dramatycznie, choć żaden z nich nie wybiegnie na boisko w najbliższych tygodniach. Ousmane Dembele doznał urazu lewego uda i zostanie objęty opieką medyczną przez kolejne tygodnie. Marquinhos z kolei uszkodził prawe udo — „Brazylijczyk najbliższe parę tygodni również spędzi na odpoczynku i rehabilitacji”.

Dla Luisa Enrique to ogromny test głębi kadry. Cztery nazwiska wypadające praktycznie jednocześnie — Mendes, Dembele, Marquinhos i Kwaracchelia — to problem, którego nie rozwiąże żadna taktyczna sztuczka.

Instalacja aplikacji
Pobierz