King Szczecin pokonał u siebie Sluc Nancy Basket 90:87 w meczu FIBA Europe Cup. Francuzi przyjechali do Szczecina jako jedyny niepokonany zespół tegorocznej edycji rozgrywek.
O losach spotkania zdecydowały ostatnie sekundy. Przy wyniku 84:86 Mohammad Amini nie zdołał przeprowadzić skutecznej akcji, która mogła doprowadzić do remisu. Chwilę później sfaulowany Przemysław Żołnierewicz nie drżał przy linii rzutów wolnych i trafił oba, dając Kingowi bezpieczny dystans.
Reprezentant Polski był jednym z bohaterów wieczoru – skończył mecz z 13 punktami i sześcioma asystami na koncie. Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobył jednak Tomasz Gielo. Jego 22 oczka i sześć zbiórek były nie mniej ważne niż skuteczność całej drużyny za trzy punkty – King trafił tam 11 z 27 rzutów, co w dużej mierze zdecydowało o końcowym wyniku.
To zwycięstwo nad niepokonanym dotąd rywalem ma też znaczenie tabelowe. Po tym meczu King ma bilans 3-1 w grupie – identyczny jak pokonane Nancy. Oba zespoły, razem z cypryjskim Keravnosem, zajmują miejsca na szczycie sześciodrużynowej grupy D. Awans do kolejnego etapu rozgrywek zapewnią sobie tylko dwa najlepsze zespoły tej grupy, więc każde takie zwycięstwo zyskuje dodatkową wartość.
Dziki Warszawa bez szans w Niemczech
Zupełnie inaczej wyglądał wieczór Dzików Warszawa, które wcześniej zanotowały trzy zwycięstwa w Pucharze Europy FIBA. Na wyjeździe w Niemczech zespół rozbił się o Fitness First Wurzburg Baskets, przegrywając 62:91. Różnica 29 punktów to najwyższa porażka Dzików w tej edycji rozgrywek.
Statystyki z Wurzburga same tłumaczą skalę pogromu. Warszawianie trafili tylko 18 z 58 rzutów za dwa punkty – skuteczność na poziomie 31 procent. Za kołem nie szło lepiej: 4 z 29 prób za trzy punkty. Przy tak słabej celności z obu zza i spod koszy Dziki praktycznie nie miały szans na nawiązanie walki.