Zastal Zielona Góra odniósł trzecie z rzędu ligowe zwycięstwo. Mimo to po meczu trener Arkadiusz Miłoszewski musiał tłumaczyć się z decyzji, przez którą jeden z liderów zespołu znów spędził na parkiecie niespełna 13 minut. „Zagraliśmy z super energią, prawie pięć tysięcy ludzi nam jej dodało” – mówił szkoleniowiec po spotkaniu.
Ograniczenie minut dotknęło amerykańskiego snajpera Trazariena White’a. Sprawa nie jest nowa – podobnie było już w poprzednim meczu w Gliwicach z Euvic GTK, gdzie Amerykanin także grał mniej, bo trener go ograniczył. Tym razem Miłoszewski nie szukał dyplomatycznych słów i powiedział rzecz prosto z mostu.
Bardzo niepodobała mi się jego mowa ciała. Szkoda, bo to zawodnik naprawdę utalentowany, ale myślę, że jak wszyscy zasuwają, to nie ma wyjątków dla nikogo
Trener nie zostawił tego bez rozwinięcia – zaznaczył, że problem nie leży w liczbach, jakie Amerykanin wykręca w ataku. „Zasuwać muszą wszyscy. Jak ktoś tego nie robi, to niestety… Nie byłem zadowolony z jego postawy, takiej ogólnej. I nie chodzi o atak, bo pomógł, wymuszał przewinienia. Może jest jakiś problem? Może on ma jakiś problem? Porozmawiamy, zobaczymy” – powiedział Miłoszewski. Napięcie to nie pojawiło się nagle. Już po wcześniejszym meczu z Legią Warszawa trener wspominał, że on i White „mogą się ścierać” w temacie defensywnych wymagań wobec zawodnika.
Kadrowe zagadki Zastalu
Miłoszewski przyznał, że klub ma obecnie ograniczony roster z różnych względów, w tym z powodu kontuzji. „Musimy na to zareagować. I to jak najszybciej” – zaznaczył trener. W składzie Zastalu jest pięciu zagranicznych zawodników, a w limicie wciąż zostało jedno wolne miejsce.
Szóstym Amerykaninem miał być Toyaz Solomon. Nie przekonał jednak Miłoszewskiego, a jego kontrakt rozwiązano jeszcze przed pierwszym meczem sezonu w Bydgoszczy z Enea Łaciate Astorią. „Nie sprawdził się. Może gdyby był lepiej przygotowany do gry w Europie, to może by się uratował” – ocenił trener. Od tamtej pory Miłoszewski szuka kogoś na to miejsce.
Kadrowe kłopoty nie przesłoniły trenerowi sportowej strony sezonu – wciąż podkreśla wartość kolejnych lig owych wygranych. „Mamy swoje bolączki, ale cieszą nas wygrane w PLK, bo to jest ważne, żeby je kolekcjonować. Szczególnie na samym początku, bo wierzę w to, że przyjdzie taki czas, że będziemy grać naprawdę super basket” – powiedział Miłoszewski. Na odpoczynek czasu jednak nie ma – już w środę zielonogórzan czeka mecz FIBA Europe Cup z belgijskim Coretec Oostende.