Drugą połowę niedzielnego meczu dąbrowianie zaczęli serią 13:0 i to właściwie przesądziło o losach spotkania z Energa Treflem Sopot. Gospodarze wygrali 88:82, utrzymując komplet zwycięstw w PGE Basket Lidze.
Przebieg meczu w rozbiciu na kwarty: 22:19, 23:24, 27:18, 16:21. O wyniku zdecydowała trzecia część gry, otwarta serią punktową MKS-u. Sopocianie jeszcze próbowali ratować mecz w czwartej kwarcie, wygrywając ją 21:16, ale na pogoń zabrakło im czasu.
Najlepszym strzelcem Dąbrowy Górniczej po raz kolejny był Jordan Hall – 19 punktów, sześć asyst, cztery zbiórki i dwa przechwyty. Skuteczność jednak go zawiodła: na rzutach z gry trafił tylko 5 z 13. Z pomocą przyszedł Daylen Kountz, dopisując do wspólnego wyniku 18 punktów.
Dobrą wiadomością dla gospodarzy był powrót Kyle’a Loftona – rozgrywający nabawił się urazu mięśnia jeszcze w pierwszym meczu sezonu, przeciwko Euvic GTK Gliwice. Tym razem spędził na parkiecie 19 minut i zdobył w tym czasie 13 punktów. W statystykach MKS-u zapisali się też Martin Peterka (13 punktów) i Jakub Musiał (8 punktów).
Sopot przegrywa czwarty mecz z rzędu
Energa Trefl zaliczył czwartą porażkę pod rząd. Razem z Energa Czarnymi Słupsk to jedyna ekipa w lidze, która wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo.
Mecz, choć przegrany, Sopot może zapisać na konto kapitana Jakuba Schenka – 17 punktów i aż 14 asyst. Do tego dorzucił jednak sześć strat, a z gry trafiał podobnie słabo jak Hall – 5 z 13. Punktowali też Trey Andersson, zdobywca 14 oczek, oraz Stefan Simanic z dorobkiem 12 punktów i 11 zbiórek.
Trefl wciąż gra bez Michała Michalaka. Obserwatorzy ligi zwracają uwagę, że z doświadczonym polskim rzucającym w składzie tabela mogłaby dla sopockiej drużyny wyglądać zupełnie inaczej.