Ile punktów zdobył najlepszy koszykarz w historii w swoim pierwszym meczu w najlepszej lidze świata? Odpowiedź może zaskoczyć — to nie był wcale wieczór pełen efektownych wsadów i rekordów.
Michael Jordan trafił do Chicago Bulls w 1984 roku, wybrany przez klub z trzecim numerem draftu. Zanim założył koszulkę Bulls, zdążył już dać się poznać kibicom na Uniwersytecie Karoliny Północnej, a w roku draftu sięgnął po złoto olimpijskie w Los Angeles. Oczekiwania wobec młodego skrzydłowego były więc ogromne, zanim jeszcze zagrał pierwszą minutę w NBA.
Na debiut nie trzeba było długo czekać. Jordan zadebiutował w barwach Bulls w meczu przeciwko Washington Bullets, rozegranym w Chicago Stadium, przed własną publicznością. Gospodarze wygrali 109:93. 21-letni wówczas napastnik spędził na parkiecie aż 40 minut — więcej niż pełne trzy kwarty spotkania.
Statystyki z tego wieczoru są dalekie od legendy, jaką Jordan zbudował później. 16 punktów, pięć trafień na 16 rzutów z gry. Do tego siedem asyst, sześć zbiórek, cztery bloki i dwa przechwyty — choć nie obyło się bez pięciu strat. Skuteczność rzutowa niespełna jednej trzeciej trafień pokazuje wyraźnie: droga do statusu najlepszego strzelca ligi dopiero się zaczynała.
Mimo nieefektownego otwarcia, pierwszy sezon w Chicago okazał się przełomowy. Jordan zdobył nagrodę dla najlepszego debiutanta NBA i szybko stał się twarzą ligi.
Od debiutanta do sześciu pierścieni
To, co wydarzyło się później, zmieniło historię koszykówki. W latach 90. Jordan poprowadził Chicago Bulls do sześciu mistrzostw NBA — klub triumfował w latach 1991–1993 oraz 1996–1998. Po drodze aż pięć razy odbierał nagrodę dla najbardziej wartościowego zawodnika sezonu zasadniczego.
Przy takim dorobku wspomniane 16 punktów z debiutu brzmi dziś niemal jak ciekawostka. A jednak to właśnie od tego wieczoru w Chicago Stadium zaczęła się era, która na zawsze zmieniła oblicze NBA.