„18-krotni mistrzowie Polski” – Śląsk Wrocław znów przypomniał, ile potencjału wciąż ma w rękach, demolując na własnym parkiecie beniaminka PGE Basket Ligi. Wrocławianie pokonali Eneę Łaciate Astorię Bydgoszcz 100:77 i zapisali na koncie drugą wygraną w tegorocznych rozgrywkach.
Długo nic nie wskazywało na aż taką różnicę. Beniaminek trzymał się rywala niemal krok w krok, a po trójkach Davida Brembly’ego i Kacpra Kłaczka na początku drugiej połowy Śląsk prowadził zaledwie 54:49. Potem jednak coś się przełamało – gospodarze urządzili rywalom serię 2:25, po której Astoria znalazła się na lodzie, przegrywając już 51:79.
Dla bydgoszczan ten fragment spotkania miał też swój osobisty, bolesny wymiar. W 24. minucie z gry wypadł Kacper Kłaczek, skrzydłowy Astorii, który doznał kontuzji kolana. Z parkietu nie zszedł sam – musiał zostać z niego zniesiony. Wcześniej zdążył jeszcze zdobyć 8 punktów.
Chwilę później beniaminek stracił też swojego podstawowego rozgrywającego. Jordan Ogundiran, kluczowa postać zespołu, obejrzał techniczne za protesty po ewidentnym faulu – i to zakończyło jego mecz. To już drugi raz w tym sezonie, gdy kończył spotkanie w ten sposób. Tym razem na parkiecie spędził jedynie 13 minut, w czasie których zdobył 4 punkty przy 2 trafieniach z 7 prób, dodał cztery asysty, cztery przechwyty i sześć zbiórek.
Deszcz trójek, który nie uratował Astorii
Paradoksalnie straty kadrowe wcale nie przeszkodziły bydgoszczanom w błyskotliwej skuteczności za linią trzech punktów – przynajmniej do przerwy. Do połowy meczu Astoria trafiła aż dziewięć trójek, a Martyce Kimbrough spisał się bezbłędnie, wykorzystując wszystkie pięć swoich prób z dystansu w pierwszej połowie. Cały zespół skończył mecz z bilansem 13 trafień z 32 rzutów za trzy punkty – statystyka solidna, tylko że w drugiej połowie wszystko inne się rozpadło.
Przebieg meczu w rozbiciu na kwarty najlepiej pokazuje, jak jednostronne stało się widowisko po przerwie: 24:28, 28:15, 27:12, 21:22. Śląsk przegrał tylko pierwszą cząstkę gry, a potem już tylko systematycznie odjeżdżał rywalom.
I to wszystko bez kapitana. Jakub Nizioł nie zagrał w tym meczu z powodu stanu zapalnego i przeciążenia mięśnia w nodze. Klub poinformował, że „uraz jest monitorowany przez sztab medyczny, który pracuje nad tym, by umożliwić zawodnikowi jak najszybszy powrót do rywalizacji”.
Mimo jego nieobecności atak Śląska działał bez zarzutu. Najwięcej punktów zdobył John Egbunu – 20, a za nim uplasował się Devin Andersson z 13 oczkami. Po 11 punktów dorzucili Isaih Moore i Kyrell Luc, natomiast Tymoteusz Sternicki, Anthony Wrzeszcz oraz Błażej Kulikowski zanotowali po 10 punktów każdy.
Po stronie pokonanych najskuteczniejszy był Martyce Kimbrough z 18 punktami. David Brembly dodał 13, a Jalen Thomas zanotował 12 oczek. To jednak nie wystarczyło, by uchronić beniaminka przed wysoką porażką we Wrocławiu.