San Antonio Spurs przegrali z Houston Rockets, a o losach meczu zadecydowała jedna akcja w ostatnich sekundach. Kevin Durant trafił trójkę, dając Rockets prowadzenie 112:108 w końcówce. Finaliści ubiegłego sezonu NBA nie powiedzieli jednak jeszcze ostatniego słowa.
Przy stanie 110:112, pięć sekund przed końcem, Spurs posłali piłkę pod kosz do Victora Wembanyamy. Po przerwie na żądanie ekipa z San Antonio ustawiła akcję właśnie pod swojego lidera. Wszystko wskazywało na to, że Francuz zdobędzie dwa punkty i wymusi dogrywkę.
Stało się jednak inaczej. Amen Thompson zablokował Wembanyamę przy próbie zdobycia punktów. Wybitny obrońca Rockets powstrzymał mierzącego 224 centymetry Francuza i razem z nim zgasił nadzieje Spurs na wyrównanie. Chwilę później Fred VanVleet trafił dwa rzuty wolne, ustalając ostateczny wynik na 114:110.
Statystyki meczu
Thompson nie tylko zablokował Wembanyamę w kluczowym momencie, ale skompletował też double-double, notując 20 punktów i 10 zbiórek. Kevin Durant dopisał do swojego konta 20 punktów, a najlepszym strzelcem Rockets okazał się Alperen Sengun z 29 oczkami.
Po stronie Spurs Wembanyama, choć przegrany, zanotował solidny mecz: 25 punktów i 13 zbiórek, trafiając 9 z 21 rzutów z gry oraz 5 z 8 rzutów wolnych. Stephon Castle dodał 15 punktów przy 6 z 15 z gry – to jednak nie wystarczyło, by odwrócić losy spotkania.
Po tej wygranej Houston Rockets ma bilans 2-0 w sezonie, San Antonio Spurs otwiera rozgrywki wynikiem 0-2. Dla zespołu, który jeszcze kilka miesięcy temu grał w finale NBA, to bolesny początek kampanii.