Zawodnik, który odszedł z KSW do konkurencyjnej organizacji, miałby prawo porównywać obie federacje nie najlepiej dla tej pierwszej. Tomasz Narkun robi coś innego. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich zawodników MMA nie widzi tu rywalizacji poziomów – mówi wprost, że to dwie strony tego samego, bardzo wysoko postawionego standardu.
Narkun to były mistrz organizacji KSW. Stoczył w jej klatce piętnaście pojedynków, zdobył pas mistrzowski kategorii półciężkiej i walczył o tytuł w królewskiej kategorii wagowej. Dziś barwy, w których występuje, to barwy Oktagonu – w tym roku stoczył dla czesko-słowackiej organizacji już dwa pojedynki.
Zawodnik ze Szczecina podsumował swoje dotychczasowe doświadczenia w rozmowie z Kanałem Sportowym po ostatniej walce. „Tak naprawdę nie dostrzegam dużych różnic. I tu, i w KSW chłopaki robią niesamowitą robotę” – powiedział Narkun.
„Jestem bardzo dobrze traktowany w obu organizacjach, poziom organizacyjny jest światowy”.
W porównaniach poszedł jeszcze dalej, sięgając po własne doświadczenia z największej organizacji MMA na świecie. „Byłem w szatni na UFC z kolegami, m.in. z Gegardem Mousasim – to, co dziś przeżyłem w Oktagonie, niczym się nie różni” – stwierdził. I dodał bez ogródek: „To organizacyjnie najwyższy światowy poziom”.
Debiut w Szczecinie i szybki rewanż formy
Narkun zadebiutował w barwach czesko-słowackiej organizacji w kwietniu tego roku. Gala, nieprzypadkowo, odbyła się w Szczecinie – rodzinnym mieście zawodnika – a rywalem był Alexander Poppeck. Niemiec okazał się lepszy i wygrał na punkty.
Na rewanż za tę porażkę nie trzeba było długo czekać. 17 października Narkun zmierzył się z Danielem Skvorem i poddał go już w pierwszej rundzie. Właśnie po tym pojedynku padły słowa o braku różnic między KSW a Oktagonem.