Jedno trafienie kolanem w drugiej rundzie wystarczyło, by walka wieczoru gali UFC Fight Night 291 w Edmonton zakończyła się efektownym nokautem. Mike Malott rozprawił się z Joaquinem Buckleyem przed własną publicznością i zrobił to w stylu, o którym długo się będzie mówić.
Scenariusz starcia zapadnie kibicom w pamięć na dłużej. Buckley, znany w środowisku jako „New Mansa”, wszedł w drugą rundę agresywnie i szybko zepchnął Malotta na siatkę oktagonu — wyglądało na to, że Amerykanin przejmuje inicjatywę. Stało się jednak inaczej. „Proper” odwrócił pozycję w klinczu i zaczął pracować kolanem, a gdy Buckley na moment obniżył gardę, Malott trafił w idealnym tempie i zakończył walkę.
Piąte zwycięstwo z rzędu dla gospodarza
Dla Kanadyjczyka był to wieczór szczególny — wystąpił w roli reprezentanta gospodarzy przed własną publicznością i tym zwycięstwem zanotował już piątą wygraną z rzędu. Przed starciem z Buckleyem jego zawodowy bilans wynosił 15 wygranych, 2 porażki i 1 remis. W karierze zdążył już pokonać Kevina Hollanda i Gilberta Burnsa, więc choć nazwisko Buckleya brzmi głośno, dla Malotta nie było to wyzwanie nieporównywalnie trudniejsze od poprzednich.
Buckley przyjechał do Edmonton z bilansem 21 wygranych i 9 porażek. W historii MMA zapisał się już wcześniej jednym z najbardziej spektakularnych nokautów — tym razem jednak role się odwróciły i to on padł ofiarą efektownego skończenia.
Malott startuje w kategorii wagi półśredniej, a to właśnie to zwycięstwo powinno zapewnić mu awans do TOP 10 rankingu tej dywizji. Pięć wygranych z rzędu i nokaut nad zawodnikiem o takim nazwisku jak Buckley — przy układaniu kolejnych rankingów trudno będzie to zignorować.