Druga kwarta jeszcze się nie rozkręciła na dobre, a tablica w hali Portland już pokazywała wynik, przy którym London Lions mogli się tylko rumienić. Trail Blazers rozbili rywala w tej cząstce meczu 38:12, a po czterech kwartach na tablicy świeciło 119:66 dla gospodarzy. To był drugi sparingowy występ Jeremy’ego Sochana w barwach Portland.
Trener dał Polakowi 21 minut gry. Sochan odpowiedział ośmioma punktami, trafiając 4 z 6 rzutów z gry. Do tego osiem zbiórek, dwie asysty, jedna strata i jeden przechwyt. Liczby same w sobie niczym nie oszałamiają. Ale forma, w jakiej 21-latek wraca do gry po przerwie, to właśnie to, co sztab szkoleniowy obserwuje najuważniej — Sochan wciąż walczy o miejsce w składzie Blazers i każdy jego ruch na parkiecie jest skrupulatnie analizowany.
Przebieg meczu od pierwszych minut układał się jednoznacznie na korzyść gospodarzy. Pierwszą kwartę Portland wygrało 34:21, po czym w drugiej odjechało rywalowi wynikiem 38:12. Trzecia część zakończyła się 28:16 dla Blazers, a czwarta — już przy bezpiecznej przewadze — 19:17. Na trybunach zasiadło blisko 5,5 tysiąca kibiców.
Kto punktował najwięcej
W drużynie Portland najskuteczniejsi byli Camara i Henderson, każdy z 14 punktami, a tuż za nimi Cissoko i Hansen z 13 oczkami na koncie. Po stronie London Lions honoru bronili Lewis, autor 13 punktów, oraz Adams z dwunastoma.
Dla Trail Blazers przedsezonowe testy jeszcze się nie kończą. Kolejny sparing czeka zespół przeciwko Sacramento Kings w Kalifornii — mecz rozpocznie się w nocy z wtorku na środę, o 4:00 czasu polskiego. Na końcu przygotowań Portland zmierzy się jeszcze z Golden State Warriors w ostatnim sparingu przed startem sezonu.