Jedna akcja tuż przed przerwą, a różnica punktowa robi się nie do ogarnięcia. Tak właśnie wyglądał mecz w hali Koło w Warszawie, gdzie miejscowy zespół rozbił PGE Start Lublin 97:77 w spotkaniu PGE Basket Ligi.
Dziki wystartowały w tym meczu tak, jak wystartowały w cały sezon. W pierwszym spotkaniu rozgromiły Energę Trefla Sopot 102:63. Przeciwko Lublinowi powtórzyły numer – w pewnym momencie różnica sięgała aż 31 punktów. Przewaga warszawian rosła kwarta po kwarcie: najpierw 23:10, potem 31:13. Zespół Marco Legovicha trzymał mecz pod kontrolą od pierwszych minut.
Akcja, która obiegła koszykarski internet
Tę sekwencję z końcówki pierwszej połowy powtarzano później w każdym podsumowaniu kolejki. Quan Jackson przechwycił piłkę Courtney’owi Rameyowi i – leżąc na parkiecie – zdołał dograć ją do Makaia Ashtona. Ten trafił za trzy punkty równo z końcową syreną. Po tej akcji tablica pokazywała 54:23 dla Dzików.
Jackson zamknął mecz z dorobkiem 20 punktów, czterech zbiórek, czterech asyst i trzech przechwytów, a zrobił to w niespełna 20 minut na parkiecie. Najwięcej punktów dla gospodarzy zapisał na swoim koncie Łukasz Frąckiewicz – 8 z 9 rzutów z gry, 7 z 11 wolnych i w sumie 23 punkty. Austin Luke dorzucił do tego aż 14 asyst, a wszystko to Dziki zrobiły bez Zane’a Watermana w składzie.
Nie każdemu jednak ten wieczór się ułożył. Joseph Girard trafił tylko 1 z 8 rzutów z gry – choć na końcowy wynik to już nie miało wpływu.
PGE Start Lublin próbował ratować twarz w drugiej połowie i zdobył w niej 54 punkty, znacznie więcej niż przed przerwą. Trzecia i czwarta kwarta należały do gości – 22:26, potem 21:28 – ale strata z pierwszej odsłony meczu była już za duża, by ją odrobić. Najlepszym strzelcem lublinian był Lucas Williamson z 19 punktami. To druga porażka Startu w tym sezonie.
Punkty Dzików rozłożyły się szeroko. Po Frąckiewiczu i Jacksonie najwięcej dał Makai Ashton – 14. Dalej Krzysztof Kempa i Osun Osunniyi po 7, Michał Aleksandrowicz i Grzegorz Kamiński po 6, Michał Krasuski 5, a Joseph Girard, Austin Luke i Timy Adetukasi po 3. U gości za Williamsonem uplasowali się Courtney Ramey z 14 punktami, Jaizec Lottie i Matthias Tass po 12, Anrijs Miśka z 9, Janari Joesaar z 8 oraz Bartłomiej Pelczar z 3. Filip Put, Bartosz Ciechociński, Cezary Siergiej i Patryk Kowalski punktów nie zdobyli.