„Wygrała we Włoszech zdecydowanie, bo 94:81” – tak w skrócie można opisać wtorkowy wyczyn WKS Śląska Wrocław. Wrocławianie pokonali na wyjeździe Dolomiti Energia Trento w meczu EuroCupu, i zrobili to bez większych nerwów.
Ten triumf ma dodatkową wartość. Rywal wchodził na parkiet w roli murowanego faworyta – Trento przystępowało do spotkania z bilansem 1-0 w rozgrywkach. Dla Śląska była to z kolei okazja do odkupienia się po kompletnie nieudanym otwarciu sezonu. W pierwszym meczu grupy polska ekipa przegrała u siebie z KK Budućnost Voli Podgorica aż 75:99.
Tym razem wszystko wyglądało inaczej. Wrocławianie przejęli kontrolę nad meczem już w drugiej kwarcie, którą wygrali 22:13. Włosi się jednak nie poddawali – w trzeciej kwarcie zbliżyli się na dystans sześciu punktów, przy wyniku 59:65. Śląsk nie pękł. Przewagę dowiózł do końcowej syreny.
Parsons liderem, Hickey decydował w końcówce
Najskuteczniejszym zawodnikiem w drużynie gości był Malik Parsons – 17 punktów na jego koncie. W czwartej kwarcie, gdy Trento próbowało jeszcze gonić wynik, kluczową rolę odegrał Anthony Hickey. Trafiał najważniejsze rzuty w decydujących momentach i zanotował łącznie 10 punktów oraz sześć asyst. Solidnie zaprezentował się też Paul Scruggs, zapisując na swoim koncie 11 punktów i siedem asyst.
Punkty dla Śląska zdobywali również Robinson (15), Egbunu (11), Nizioł (11), Moore (8), Sternicki (5), Luc (5) i Kulikowski (3). Po stronie gospodarzy najlepszy był Olivari, który trafił za 17 punktów.
Wynik spotkania w podziale na kwarty: Trento – Śląsk Wrocław 81:94 (22:28, 13:22, 26:19, 20:25).
Po dwóch rozegranych meczach w fazie grupowej EuroCupu WKS Śląsk Wrocław ma na koncie bilans jednego zwycięstwa i jednej porażki.