„Skrzydłowy w 21 minut rzucił 17 punktów, trafiając 7 na 11 rzutów z gry” – tak wyglądał sparingowy debiut Yaxela Lendeborga, 24-letniego skrzydłowego wybranego z numerem 11 w tegorocznym drafcie NBA. We wtorek Golden State Warriors rozbili Los Angeles Lakers 124:98 w meczu kontrolnym, ale to nie wynik był tematem dnia – uwagę kibiców zabrał debiutant, jeszcze zanim ruszył właściwy sezon.
Mecz, który kwartałami układał się 45:31, 36:22, 15:22 i 28:23, miał być zwykłym sprawdzianem przedsezonowym – niczym więcej. Dla Lendeborga stał się jednak czymś więcej. Oprócz 17 punktów dopisał do swojego konta dziewięć zbiórek i dwie asysty. Takich liczb u debiutanta grającego przeciwko zespołowi NBA nie widuje się często, nawet jeśli to wciąż tylko sparing.
Warriors nie musieli sięgać po pełną moc, żeby rozstrzygnąć to spotkanie. Stephen Curry dołożył 16 punktów – tyle samo, co Brandin Podziemski. Lakers z kolei zagrali bez Luki Doncicia i Austina Reavesa, więc Golden State od pierwszej kwarty dyktowało tempo bez większego oporu.
Bronny James i korzenie Lendeborga
Po stronie Lakers niemałą szansę dostał Bronny James, syn LeBrona. W swoich 21 minutach zapisał cztery punkty i pięć asyst, choć nie obyło się bez trzech strat. Najskuteczniejsi w zespole z Los Angeles byli Mamukelashvili (15 punktów), Hardy (13) i Grimes (12).
W historii Lendeborga jest i polski ślad. Jednym z jego indywidualnych trenerów jest Aaron Johnson, który grał w Polsce w barwach Stali Ostrów Wielkopolski. Sam Lendeborg skończył UAB – uczelnię, której ikoną jest właśnie Johnson. To on tłumaczy mu teraz niuanse gry na poziomie, na który skrzydłowy dopiero wchodzi.
Prawdziwy egzamin dopiero przed nim. Sezon zasadniczy NBA 2026/2027 startuje 20 października, a po takim występie w sparingu z Lakers kibice Warriors mają chyba większy niż zwykle powód, żeby czekać na debiut 11. wyboru tegorocznego draftu.