Islam Makhachev (29-1) nigdy nie przejdzie do wagi średniej – przynajmniej tak uważa Daniel Cormier. Były dwukrotny mistrz UFC w dwóch kategoriach wagowych rozłożył na części pierwsze szanse Dagestańczyka na trzeci pas w najnowszym odcinku swojego programu na YouTube.
Makhachev w 2025 roku zmienił wagę lekką na półśrednią i od razu pokonał Jacka Dellę Maddalenę. Chwilę wcześniej zaliczył rekordową, czwartą obronę pasa w limicie do 70 kg. Zwycięstwo nad Dellą Maddaleną wydłużyło jego passę bez porażki do 16 pojedynków – tyle samo, co legendarny Anderson Silva.
Pierwsza obrona tytułu w nowej kategorii przyszła w sierpniu 2025 roku. Naprzeciwko stanął Ian Machado Garry, a Dagestańczyk rozstrzygnął sprawę jednogłośną decyzją sędziów. Dla części kibiców to właśnie ta walka otworzyła temat: czy Makhachev mógłby pójść jeszcze wyżej, do wagi średniej?
Cormier nie widzi w tym żadnej szansy. „77 kilogramów to maksimum, jakie Islam jest w stanie osiągnąć” – stwierdził w swoim programie. Jego zdaniem skok do kategorii do 84 kg jest dla Makhacheva fizycznie nierealny. „Nie da rady, jest na to zbyt mały” – dodał bez ogródek.
„W ostatniej walce musiał wykorzystać wszystkie siły, żeby pokonać Iana Garry’ego, bo Garry jest po prostu ogromny” – dodał Daniel Cormier.
Co dalej w wadze półśredniej?
Na razie o skoku wyżej nie ma mowy – Makhacheva czeka najpewniej starcie z Carlosem Pratesem. Brazylijczyk wyprzedził w wyścigu o miano pretendenta Michaela Moralesa, który z zawodników z okolic szczytu rankingu pokonał jak dotąd tylko Gilberta Burnsa i Seana Brady’ego.
Morales nie zamierza jednak siedzieć z założonymi rękami. Ekwadorczyk ma już podpisany kontrakt na kolejną walkę – w styczniu 2026 roku. Sam zdradził przy tym, że rywalem nie będzie ani Carlos Prates, ani Ian Garry. Droga do pasa w wadze półśredniej może się więc jeszcze bardzo skomplikować.