Na stole leżała oferta z włoskiej Serie A2 warta 180 tysięcy dolarów za sezon. Quan Jackson, obrońca, którego trenerzy jednogłośnie wybrali najlepszym na tej pozycji w minionym sezonie PGE Basket Ligi, mógł po prostu to podpisać i wyjechać na Półwysep Apeniński. Zamiast tego wybrał Warszawę.
Poprzedni sezon Jackson spędził w Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski. Jego gra w defensywie zrobiła tam na ligowych szkoleniowcach takie wrażenie, że przy wyborze najlepszego obrońcy ligi nie mieli żadnych wątpliwości. Latem priorytetem nie było jednak powtórzenie tego sukcesu – Jackson celował wyżej, do klubu grającego w europejskich pucharach, najlepiej w EuroCup. „Czasami musisz zderzyć się z rzeczywistością i po prostu zejść na ziemię” – mówił, opisując własne poszukiwania.
„Chciałem trafić do klubu grającego w europejskich pucharach, najlepiej w EuroCup, by zrobić krok do przodu w stosunku do miejsca, w którym byłem w poprzednim sezonie” – przyznał koszykarz.
Oferta z Serie A2 była, jak sam ją określił, kontraktem, który trudno odrzucić. A jednak Jackson postawił wszystko na jedną kartę. „Postawiłem wszystko na jedną kartę i zaryzykowałem. Nie zawsze chodzi tylko o pieniądze. Liczy się sytuacja, rola w zespole i budowanie CV” – wyjaśnił swoją decyzję. Przed podobnym dylematem transferowym stał niedawno Jayvon Graves, który świętował mistrzostwo Polski z Legią Warszawa – z tą różnicą, że on zagranicznej propozycji nie odrzucił.
Dlaczego właśnie Dziki
Ostatecznie Jackson związał się kontraktem z Dzikami Warszawa, prowadzonymi przez trenera Marco Legovicha. O decyzji zdecydowały kwalifikacje do koszykarskiej Ligi Mistrzów – obserwował je jeszcze jako przeciwnik grający w innej lidze.
„Widziałem, że bardzo dobrze grają w ataku, zdobywają mnóstwo punktów, ale brakowało im trochę agresywności w defensywie. Pomyślałem: „mogę tam wejść i szybko im pomóc”. Poza tym styl Dzików idealnie pasuje do mojej charakterystyki – szybkie tempo, gra up-tempo” – opisywał swoje wrażenia Jackson.
Pierwsze występy w nowych barwach zdają się to potwierdzać. W meczu z Energą Treflem Sopot, wygranym przez Dziki 102:63, Jackson w niespełna 19 minut na parkiecie zapisał na swoim koncie 21 punktów, pięć zbiórek, cztery asysty i trzy przechwyty.