Energa Trefl Sopot ogłosił w czwartek transfer amerykańskiego skrzydłowego Cartera Gilmore’a. 24-letni koszykarz dołączył do kadry trenera Krzysztofa Roszyka.
Sprawa ruszyła z kopyta tuż po turnieju o Superpuchar Polski, rozegranym w weekend 26-27 września. Jeszcze podczas konferencji prasowej w trakcie turnieju Roszyk, zapytany o ewentualne wzmocnienie składu, zbył temat ogólnikiem.
Wiadomo, że roster nigdy nie jest zamknięty. To jest bardziej pytanie do dyrektora sportowego.
Kilka dni później klub miał już gotową odpowiedź na własne pytanie. Roszyk, komentując pozyskanie Gilmore’a, od razu wyłożył, jak nowy zawodnik ma zmienić grę zespołu.
Pozwoli nam grać intensywniej i zwiększy rotację na pozycji silnego skrzydłowego. Kolejna osoba w rotacji umożliwi nam także wdrożenie nowych ustawień, a zawodnicy będą mogli występować na innych pozycjach.
Kto zdecydował o wyborze Sopotu
Sam Gilmore przyznał, że o transferze zdecydowały rozmowy z trenerem Roszykiem oraz zawodnikiem Treyem Andersonem.
Zdecydowałem się dołączyć do klubu po rozmowach z trenerem Roszykiem oraz… Trey’em Andersonem. Usłyszałem wiele fajnych rzeczy o pomyśle na grę, klubie czy mieście.
Amerykanin ma za sobą jeden sezon w Europie — grał w holenderskim Den Helder Suns. W BNXT League notował średnio 12,8 punktu, 7,5 zbiórki, 2,3 asysty i 1,5 przechwytu na mecz. Energa Trefl podpisała z nim umowę na jeden sezon.
Nowy nabytek ląduje w Gdańsku już w piątek. I to w idealnym momencie — tego samego dnia, o godz. 20:15, sopocki klub zainauguruje nowy sezon PGE Basket Ligi domowym meczem z Dzikami Warszawa.