„Mój człowiek. Zróbmy to!” — odpisał Aljamain Sterling Kevinowi Vallejosowi na platformie X. Krótko, konkretnie i właściwie po tych słowach wymiana zdań, która zaczynała się jako zwykła internetowa przepychanka, zamieniła się w zarys jednego z ciekawszych starć, jakie waga piórkowa może zobaczyć w najbliższych miesiącach.
Zaczęło się we wtorek. Sterling sam wywołał 24-letniego Vallejosa do walki. „Jeśli zaakceptujesz inny pojedynek, będzie to oznaczać, że po prostu lękasz się prawdziwego wyzwania” — napisał bez ogródek. A potem dosypał jeszcze więcej pieprzu, przywołując wcześniejszą rywalizację: „Najpierw Silva, teraz ty? Wy, młodzi, potrzebujecie solidnej lekcji historii, a ja będę, k***a, nauczycielem”.
Vallejos nie stracił zimnej krwi. Odpowiedział krótko, z nutą szacunku wobec starszego rywala: „Do zobaczenia wkrótce, legendo”. I to właśnie ten jeden wpis odblokował entuzjazm Sterlinga, który natychmiast przybił żartobliwą „piątkę” w sieci i zgodził się na pojedynek.
Kontekst: plan B, który stał się planem A
Jeszcze do niedawna media wskazywały Lerona Murphy’ego jako najbardziej prawdopodobnego kolejnego rywala Vallejosa. Ten wariant jednak się rozsypał — Murphy nie zdąży wrócić do klatki jeszcze w tym roku. I właśnie ta pusta data w kalendarzu otworzyła drzwi Sterlingowi, który sam zgłosił się po nowego przeciwnika.
Bilans Vallejosa w UFC mówi sam za siebie: 4-0, trzy nokauty na koncie. W rankingu META wagi piórkowej zajmuje 10. miejsce. Sterling, choć pasa już nie ma, wciąż siedzi wyżej — na 4. pozycji — a stać go tam dwie ostatnie wygrane, nad Brianem Ortegą i Youssefem Zalalem.
Dla Vallejosa to szansa na skok w rankingu i największy test w jego krótkiej, ale efektownej karierze w organizacji. Dla Sterlinga — kolejna okazja, żeby przypomnieć wszystkim, że wciąż należy do ścisłej elity kategorii, w której sam był kiedyś numerem jeden.