Dziewięć z dziewięciu spod kosza, trzy z trzech z linii rzutów wolnych – krócej debiutu Aleksandra Balcerowskiego w barwach Barcelony chyba nie da się opisać. Polski koszykarz zaliczył najlepszy występ w dotychczasowej karierze w Lidze ACB, a stało się to już w pierwszej kolejce sezonu, gdy Barcelona rozgromiła Leyma Coruña 119:101.
Balcerowski był najskuteczniejszym zawodnikiem na parkiecie – 21 punktów na koncie mówi samo za siebie. Zrobił to zresztą w sposób wręcz podręcznikowy: trafił wszystkie dziewięć rzutów za dwa punkty i wszystkie trzy rzuty wolne. Do tego sześć zbiórek, dwa bloki i jeden przechwyt. Na 21 punktów potrzebował zaledwie 21 minut i ośmiu sekund gry, a jego wskaźnik EVAL sięgnął 30. Wsparcia udzielili mu Tyrese Martin z 16 punktami i Darío Brizuela z 15.
Taki bilans nie mógł przejść bez nagrody. Balcerowski odebrał pierwsze w karierze wyróżnienie gracza kolejki Ligi ACB, dzieląc je z Jamesem Batemonem. Mecz z Leyma Coruña okazał się jego najlepszym z 159 dotychczasowych występów w Lidze Endesa – poprawił w nim własne rekordy punktów i efektywności. 21 punktów bez ani jednego niecelnego rzutu to zresztą najwyższy taki dorobek zawodnika Barcelony w ostatniej dekadzie. Wcześniej podobną skutecznością mógł pochwalić się Petteri Koponen, i to aż w 2016 roku. Klub z Katalonii sprowadził Balcerowskiego latem z Unicai Malaga, wiążąc go kontraktem do czerwca 2028 roku.
Murcja czeka z rewanżem w pamięci
Na Polaka i jego drużynę czeka już w niedzielę 4 października o godzinie 19:00 wyjazd do UCAM Murcia w ramach 2. kolejki. To rywal, który w poprzednim sezonie potrafił nieźle dokuczyć Barcelonie – wygrał oba bezpośrednie starcia, 81:78 w Palau Blaugrana i 84:83 na własnym parkiecie. Ten drugi mecz rozstrzygnęła trójka Toniego Nakicia rzucona zaledwie 14 sekund przed końcem, która dała gospodarzom pierwsze prowadzenie w całym spotkaniu. Barcelona odegrała się jednak w Pucharze Króla, pokonując Murcję w ćwierćfinale 91:85.
Sama Murcia wchodzi w nowy sezon po bolesnej porażce. W pierwszej kolejce przegrała z Gironą 77:84, notując zaledwie 34-procentową skuteczność z gry – 25 trafień na 74 próby. Zespół prowadził w czwartej kwarcie 63:58, zanim rywale odpowiedzieli serią 11:0 i przejęli kontrolę nad meczem. Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobyli wówczas Souley Boum (18) i Michael Forrest (15).
Dzień wcześniej, w sobotę 3 października o godzinie 19:30, na parkiecie pojawi się też Unicaja Malaga – była drużyna Balcerowskiego – która zmierzy się u siebie z La Laguna Tenerife. To spotkanie ma szczególny smaczek, bo obecny trener Unicai, Txus Vidorreta, jeszcze w minionym sezonie prowadził właśnie Tenerife. W marcu to Tenerife rozgromiło Unicaję na jej własnym terenie 95:70, a w tamtym ligowym debiucie błysnął Patty Mills, zdobywając 24 punkty w zaledwie 22 minuty.
Unicaja ma za sobą trudne otwarcie sezonu – przegrała na wyjeździe z Realem Madryt 87:89, choć w czwartej kwarcie prowadziła różnicą ośmiu punktów. Real odpowiedział końcówką w wykonaniu klasy mistrzowskiej: wygrał ostatnią partię gry 24:16 i przechylił szalę meczu na swoją korzyść. Malażanie mieli jednak o co grać – 20 punktów i sześć zbiórek dorzucił Willy Hernangómez, 18 punktów i osiem zbiórek zanotował Amine Noua, a 14 punktów dołożył Ignas Brazdeikis.
W tej samej kolejce swoje problemy miało też Tenerife, które w hicie na szczycie przegrało u siebie z Casademont Zaragoza 80:81. O zwycięstwie gości zdecydował rzut Justina Jaworskiego oddany zaledwie osiem dziesiątych sekundy przed końcowym gwizdkiem.