Justin Gaethje, urzędujący mistrz wagi lekkiej UFC, przegapił niemal całą pierwszą rundę walki Arman Tsarukyan – Ruffy podczas gali UFC 331. Powód? W tym samym momencie odebrał telefon od Donalda Trumpa.
Tego wieczoru Gaethje siedział w pierwszych rzędach jako honorowy gość. Wybrzmiał gong rozpoczynający walkę wieczoru i niemal w tej samej chwili na ekranie jego telefonu pojawiło się nazwisko prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Gdy tylko zabrzmiał gong, zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na ekran, a tam Donald Trump. Odebrałem i przez około cztery minuty rozmawialiśmy o golfie, przez co przegapiłem niemal cały pierwszą rundę. Później spojrzałem do oktagonu i pomyślałem – co się stało z okiem Armana?
Cała rozmowa – jak sam przyznał – zeszła na golfa i trwała jakieś cztery minuty. Dopiero po odłożeniu telefonu mistrz zorientował się, jak burzliwy przebieg miała pierwsza runda starcia Tsarukyan – Ruffy.
Droga Gaethje do pasa
38-letni Gaethje ma na koncie 28 wygranych i 5 porażek. Pas mistrzowski trafił w jego ręce w czerwcu 2026 roku, gdy jako tymczasowy mistrz zmierzył się w walce unifikacyjnej z niepokonanym wówczas Ilią Topurią. Do starcia doszło na gali UFC Freedom 250 rozegranej w Białym Domu. Topuria, z twarzą poważnie poobijaną, nie wyszedł do piątej, ostatniej rundy – walkę przerwano. Wtedy właśnie Gaethje po raz pierwszy w karierze stanął się pełnoprawnym, niekwestionowanym mistrzem.
W rozmowie dla kanału One Night with Steiny Gaethje potwierdził nazwisko kolejnego pretendenta: będzie nim Arman Tsarukyan – ten sam zawodnik, którego walkę omal przegapił, gawędząc przez telefon z prezydentem.
Arman jest bezapelacyjnym pretendentem i gdybym był w pełni zdrowy oraz zamierzał bronić pasa jeszcze w tym roku, zrobilibyśmy to z nim jeszcze przed jego końcem. Muszę jednak wyleczyć kontuzje, które odniosłem w ostatnich dwóch walkach.
Sam zainteresowany zapowiedział jednak, że do końca roku w oktagonie się nie pojawi. Starcie z Tsarukyanem musi więc jeszcze poczekać.