Ferrari jest obecnie drugie w klasyfikacji konstruktorów, choć do prowadzącego Mercedesa traci już sporo punktów, a na plecach czuje oddech McLarena i Red Bull Racing. W ostatnim wyścigu przed publikacją tego tekstu Charles Leclerc dojechał czwarty, Lewis Hamilton był szósty. Najlepszy moment sezonu włoska ekipa ma już za sobą — to zwycięstwo Hamiltona w Barcelonie. Od tamtej pory zaliczyła za to kilka technicznych wpadek. Podczas kwalifikacji do GP Włoch zabrakło odpowiedniego przygotowania holowania aerodynamicznego dla obu aut, a niemal identyczna sytuacja powtórzyła się w Azerbejdżanie. Hamilton nieraz już zwracał uwagę na brak dyscypliny w zespole.
Na tym tle od tygodni krążą pogłoski o przyszłości Frédérica Vasseura — mimo że jego kontrakt z Ferrari obowiązuje aż do końca 2027 roku. Część mediów pisała nawet, że włoska stajnia miałaby powoli szykować Francuza do odejścia na emeryturę. Motorsport.com twierdzi jednak co innego: te doniesienia nie mają źródła w samym Ferrari.
Najnowsza fala spekulacji nałożyła się na wywiad, jakiego Christian Horner udzielił „The Times”. Były szef Red Bulla promował przy tej okazji swoją nadchodzącą książkę. W rozmowie zasugerował, że rozważyłby powrót do prowadzenia zespołu — pod jednym warunkiem. Chciałby mieć w nim udziały.
Byłem pracownikiem wynajętym do wykonywania określonej pracy. Przez 21 lat siedziałem przy ścianie, gdzie podejmuje się decyzje. Nie muszę do tego wracać. Na tym etapie życia jest tylko jeden zespół, dla którego zgodziłbym się nie mieć udziałów w strukturze właścicielskiej.
Tym jednym zespołem jest oczywiście Ferrari. Horner nazwał je największą marką Formuły 1, marzeniem, a nawet „uśpionym gigantem” stawki.
Vasseur nie owija w bawełnę
Po Grand Prix Azerbejdżanu dziennikarze zapytali Vasseura wprost, czy plotki o jego sytuacji podbijają presję na zespół. Irytacji Francuz nie krył.
Nie pracujemy w idealnym spokoju, jeśli o to pan pyta.
Szef Ferrari przyznał wprost, że pytania o jego pozycję zajmują dziś niemal połowę każdej konferencji.
Dla mnie przede wszystkim, ale także dla wszystkich członków zespołu i mediów, jest to frustrujące. Około połowa pytań dotyczy tej sprawy. Walczymy o drugie miejsce w mistrzostwach, a mimo to bardzo dużo rozmawiamy o plotkach na temat mojej pozycji.
A potem padło zdanie, które w kilka godzin obiegło wszystkie portale motoryzacyjne. Zapytany o kontekst wywiadu Hornera, Vasseur odpowiedział krótko, bez owijania w bawełnę.
Pan Horner szuka pracy. Wszyscy o tym wiedzą. Wszędzie.
Francuz dorzucił, że temat wraca w niemal każdej rozmowie z mediami — jego zdaniem nawet 25 razy dziennie.
Mogę tylko starać się wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafię. Muszę motywować zespół i kierować jego uwagę na to, co dziś można poprawić, zamiast tracić czas na plotki. Wracamy do tego tematu przy każdym wywiadzie, chyba 25 razy dziennie.