Chwilę po restarcie wyścigu o Grand Prix Azerbejdżanu Franco Colapinto zablokował koła przed pierwszym zakrętem. Wyścig ruszył ponownie po okresie neutralizacji, wprowadzonym wcześniej z powodu wypadku Alexandra Albona. To, co rozegrało się kilka sekund później, przekreśliło sobotni wieczór trzech kierowców naraz i dopisało kolejny rozdział do burzliwego sezonu Argentyńczyka.
Colapinto wjechał w samochód Pierre’a Gasly’ego. Francuz, tracąc panowanie nad autem, uderzył z kolei w Lando Norrisa. Wszyscy trzej odpadli z wyścigu na miejscu. Norris nie czekał nawet na powtórkę zdarzenia – od razu zażądał dla Argentyńczyka zakazu startu w następnym Grand Prix.
Sędziowie okazali się łagodniejsi od Brytyjczyka, choć co do winy kierowcy Alpine nie mieli żadnych wątpliwości. Kara jest prostą konsekwencją karambolu, który Colapinto wywołał w sobotnim wyścigu na torze w Baku. Argentyńczyk wystartuje pięć pozycji niżej w GP Bahrajnu – tyle że wyścig pod tą nazwą odbędzie się w kolejny weekend na torze w Malezji.
Jak sędziowie zrekonstruowali wypadek
W uzasadnieniu decyzji sędziowie napisali, że przeanalizowali nagrania wideo, dane dotyczące czasu oraz materiały z kamer zamontowanych w bolidach. Z tej analizy wynika, że Colapinto zbliżał się do Gasly’ego od tyłu przed pierwszym zakrętem po restarcie. Zahamował zbyt późno i spróbował pokonać łuk po wewnętrznej z prędkością, przy której nie dało się już kontrolować bolidu – przestrzelił zakręt i uderzył w lewą stronę samochodu Gasly’ego. Sędziowie uznali, że Colapinto ponosił całkowitą lub przeważającą winę za kolizję, mimo że doszło do niej w pierwszym zakręcie po restarcie, gdy emocje i ścisk są zwykle największe.
Regulamin przewiduje za spowodowanie kolizji standardową karę 10 sekund. Colapinto nie dokończył jednak wyścigu, więc nie miał okazji jej odbyć podczas GP Azerbejdżanu – sędziowie zamienili ją na przesunięcie o pięć pozycji na starcie kolejnej rundy. Podstawą decyzji był artykuł B1.9.6.(e) regulaminu FIA na sezon 2026.
Ten sam restart przyniósł jeszcze jedno zdarzenie. Arvid Lindblad z Visa Cash App RB uderzył, a następnie obrócił bolid swojego teamowego kolegi Liama Lawsona. Tym razem sędziowie nie podjęli żadnych działań – uznali, że manewr Brytyjczyka był bezpośrednim skutkiem kolizji wywołanej przez Colapinto. W uzasadnieniu podkreślili, że kontakt wynikał głównie z ograniczonej przestrzeni, w jakiej znalazł się Lindblad, oraz z reakcji łańcuchowej po zdarzeniu z przodu, a nie z błędu, za który można by go winić. Incydent zakwalifikowano jako typową kolizję w pierwszym zakręcie po restarcie – bez winnych.