Gdyby najlepszy okres kariery Joanny Jędrzejczyk przypadał na dzisiejsze UFC, ile zarabiałaby za jedną walkę? Była mistrzyni sama odpowiedziała na to pytanie w podcaście Łukasza Kadziewicza „W cieniu sportu”.
„Ile bym zarobiła? Bez PPV? W swoim prime? Nawet średnio około 3,5 miliona dolarów. Ale musisz być takim mistrzem, jakim byłam. 3,5 miliona dolarów luźno” — powiedziała Jędrzejczyk.
Ta deklaracja nabiera wagi, gdy przypomnieć sobie, jak wyglądała jej droga w organizacji. Do UFC trafiła w 2014 roku i jako pierwsza Polka zdobyła mistrzowski pas tej federacji. Tytuł wywalczyła w marcu 2015 roku, pokonując Carlę Esparzę przez TKO w drugiej rundzie i stając się mistrzynią wagi słomkowej.
Pas obroniła pięciokrotnie. Na liście pokonanych rywalek znalazły się Jessica Penne, Valerie Letourneau, Karolina Kowalkiewicz oraz Jessica Andrade. Mistrzostwo straciła w listopadzie 2017 roku w walce z Rose Namajunas, a w rewanżu z Amerykanką nie zdołała go odzyskać. Później w karierze mierzyła się jeszcze m.in. z Valentiną Shevchenko, Zhang Weili i Michelle Waterson.
Ostatnią walkę stoczyła w czerwcu 2022 roku na gali UFC 275, przegrywając przez nokaut z Zhang Weili. Po tej porażce ogłosiła zakończenie kariery. W 2025 roku trafiła do Galerii Sław UFC.
Jędrzejczyk o promocyjnym stylu Dany White’a
W rozmowie z Kadziewiczem Polka odniosła się też do sposobu, w jaki prezes UFC Dana White przez lata budował rozpoznawalność organizacji. „Przez to, co UFC zrobiło, to firmy globalne zaczęły chodzić na galę i zaczęły o nich mówić. To co Dana White kiedyś powiedział: Nie interesuje mnie jak i co, chcę żeby w niedzielę rano na świecie, a szczególnie w Stanach Zjednoczonych słyszał o UFC: że była taka walka, że był taki nokaut, że była jakaś niespodzianka. To jest fajne i dzięki temu wszyscy mają kontrakty z globalnymi markami” — powiedziała.
W jej wypowiedzi splatają się więc dwa wątki: to, jak bardzo UFC urosło jako marka, i to, co taki wzrost znaczyłby dla jej własnego portfela, gdyby mistrzowski okres kariery przypadł jej dzisiaj.