„Jeśli do 25 roku życia osiągnę w karierze wszystko, czego chciałem, to odejdę. Celem jest zdobycie pasa, kilka jego obron, a potem próba rzucenia sobie wyzwania w jednej lub dwóch kategoriach wyżej” – tak Raul Rosas Jr. opisywał swój plan we wrześniu ubiegłego roku. Wtedy też zapowiedział, że chce zostać najmłodszym mistrzem w historii UFC i zakończyć karierę w 2029 roku.
Rosas Jr. (12-1) to jedno z największych objawień wagi koguciej UFC. W październiku skończy dopiero 22 lata, a na koncie ma już 13 zawodowych pojedynków. W rankingu wagi koguciej zajmuje obecnie 12. miejsce. Kontrakt z UFC podpisał w 2022 roku, mając zaledwie 18 lat – i od razu zaliczył udany debiut, duszą rywala już w pierwszej rundzie.
Jedyną porażkę w karierze zawodnik zaliczył z Christianem Rodriguezem, który wygrał jednogłośną decyzją sędziów. Od tamtej pory Rosas Jr. zbudował serię pięciu zwycięstw z rzędu. Po raz ostatni w oktagonie oglądaliśmy go 7 marca, gdy pokonał weterana Roba Fonta.
W najbliższą sobotę czeka go rywal zupełnie innego kalibru – doświadczony Raoni Barcelos. Różnica wieku robi wrażenie: Barcelos mógłby być ojcem swojego przeciwnika, bo dzieli ich aż 18 lat. To będzie walka wieczoru, a dla Rosasa Jr. – pierwszy w karierze pojedynek na dystansie pięciu rund.
Wzorem Jona Jonesa
Punktem odniesienia dla młodego zawodnika jest Jon Jones, najmłodszy mistrz w historii organizacji. W 2011 roku „Bones” rozprawił się przed czasem z Mauricio Ruą i sięgnął po pas w wieku 23 lat i 243 dni. Rosasowi Jr. zostało niecały rok, żeby go dogonić, jeśli chce pobić ten rekord.
„Na tym polega mój cel. Uważam, że idę właściwą drogą. Zwycięstwo w walce wieczoru stawia mnie w bardzo korzystnej pozycji, by dalej podążać za swoim marzeniem. Muszę być gotowy na walki zestawiane w ostatniej chwili i na ryzyko. W tę sobotę chcę też głośno o sobie przypomnieć. Nie chodzi mi wyłącznie o wygraną, ale przede wszystkim o sam występ” – mówił Rosas Jr. przed starciem z Barcelosem.
Droga do pasa łatwa nie będzie. Na tronie wagi koguciej siedzi Petr Yan, który w ostatniej walce pokazał jedną ze swoich najlepszych wersji. W czołówce dywizji też nie brakuje przeszkód: Merab Dvalishvili, doświadczony zapaśnik o niespożytej kondycji, elitarny striker Sean O’Malley, a resztę ścisłej czołówki uzupełniają wszechstronni Song Yadong i Umar Nurmagomedov oraz weteran Cory Sandhagen.