Nokaut spadł już w pierwszej rundzie. Damianowi Piwowarczykowi wystarczyło kilka minut, żeby rozprawić się z niepokonanym dotąd Emilio Quissuą i wywalczyć kontrakt z UFC podczas gali Contender Series 22 września w Las Vegas.
Radość ze zwycięstwa miała jednak gorzki posmak. Polak zszedł z klatki ze złamanym trzecim palcem u stopy — sam poinformował o tym krótko po walce. „Złamałem trzeci palce u stopy, ale kto by się tym teraz przejmował” — napisał w relacji na Instagramie.
W tej samej relacji podsumował wieczór krótko, bez zbędnych emocji. „Żyję, wszystko jest ze mną ok, prawie wszystko” — przekazał. Nie zapomniał też o podziękowaniach. „Dziękuję bardzo wszystkim za wsparcie. Widziałem duże poruszenie w internecie: znajomi, rodzinka, fani MMA” — dodał Piwowarczyk.
Debiut w Europie, może na początku 2025 roku
Na pogalowej konferencji prasowej zawodnik zdradził, kiedy chciałby po raz pierwszy stanąć w oktagonie UFC. „Jeśli okaże się to możliwe, chciałbym zawalczyć za trzy lub cztery miesiące. Być może na początku przyszłego roku” — powiedział. Zdradził też, gdzie marzy mu się debiut. Wymienił Londyn lub Paryż jako możliwe lokalizacje europejskiej gali.
Do UFC Piwowarczyk doszedł przez KSW, gdzie rywalizował w ostatnich latach. Zawodowo boksuje w MMA od 2019 roku, a bilans szesnastu walk i dwunastu zwycięstw mówi sam za siebie. W KSW zdążył też powalczyć o pas mistrzowski wagi półciężkiej jako pretendent.