„Dziki Warszawa – Rasta Vechta 82:93 (19:16, 29:24, 17:27, 22:26)” – taki wynik zamknął finał 4. rundy turnieju kwalifikacyjnego do koszykarskiej Ligi Mistrzów, rozgrywanego w Bułgarii. Warszawianie do meczu o awans podeszli po kompletnie trzech zwycięstwach w turnieju. Na ostatniej przeszkodzie musieli jednak uznać wyższość drużyny z Niemiec.
O losach spotkania zadecydowała trzecia kwarta. Rasta Vechta wygrała tę odsłonę aż 27:17 i to właśnie wtedy odwróciła przebieg całej rywalizacji. Jeszcze przed jej zakończeniem prowadzili Niemcy, 64:60, a kluczowy moment nadszedł wraz z rzutem za trzy punkty Timo Lanmullera – po nim tablica wskazywała już 76:67 dla gości. Dziki tej straty nie zdołały odrobić, choć ostatnią kwartę wygrały w miarę wyrównanie, 22:26.
Statystyki rzutowe od razu pokazują, gdzie warszawska drużyna zgubiła mecz. Za trzy punkty Dziki trafiły zaledwie 8 na 30 prób – przy tak dużej liczbie oddanych rzutów słaba skuteczność musiała odbić się na całym ataku. Liderem strzelców gospodarzy był Joseph Girard, autor 19 punktów przy 7 z 21 z gry. Dziesięć punktów, po trafieniu 4 z 11 rzutów, dołożył Zane Waterman. Resztę ataku Dzików rozłożyli: Kamiński (10), Ashton (10), Kempa (9), Luke (8), Krasuski (6), Osunniyi (5), Frąckiewicz (5) oraz Adetukasi, który do kosza nie trafił w ogóle.
Weidemann rozstrzygnął mecz
Po stronie zwycięzców z Dolnej Saksonii błysnął 27-letni Nelson Weidemann – w zaledwie 24 minuty na parkiecie zdobył 25 punktów, trafiając 9 z 13 rzutów z gry. Blisko dwucyfrówki punktowej dorzucił też Justin Edler-Davis, kończąc mecz z 18 punktami na koncie. To właśnie skuteczność tego duetu, zestawiona z fatalną trzecią kwartą gospodarzy, przesądziła o triumfie Rasta Vechta.
Porażka w finale nie oznacza jednak końca europejskich pucharów dla Dzików Warszawa. W tym sezonie zespół zagra w rozgrywkach FIBA Europe Cup.