„Wygląda na to, że przyszłość Portland Trail Blazers zależy od porozumienia w sprawie modernizacji hali Moda Center”. Krótko mówiąc, tak właśnie wygląda dziś sytuacja klubu – i całej NBA, jeśli rozmowy w Oregonie skończą się fiaskiem.
Nowy właściciel Blazers Tom Dundon, władze Portland i stan Oregon negocjują teraz pakiet finansowania wart 586 mln dolarów. Stawka jest wysoka. 365 mln dolarów stanowego dofinansowania może po prostu przepaść z końcem 2026 roku, jeśli strony nie dogadają się do 31 grudnia. Zegar tyka, a od wyniku tych rozmów zależy, czy Portland pozostanie na koszykarskiej mapie NBA na kolejne dekady.
Komisarz ligi Adam Silver nie owija w bawełnę. Po spotkaniu właścicieli klubów NBA powiedział wprost: „Uznałbym to za porażkę, gdybyśmy nie potrafili znaleźć rozwiązania, które zapewni koszykówce w Portland długoterminową przyszłość”. Dodał też jasno, że przeniesienie Blazers z Portland do innego miasta byłoby porażką dla całej NBA.
Formalnie klub nie jest jednak przyparty do muru – Trail Blazers mają ważną umowę na korzystanie z Moda Center do 2030 roku. Tom Dundon, który kupił drużynę za około 4,25 mld dolarów, musi mimo to zdecydować, czy zainwestować w halę pamiętającą czasy sprzed ćwierćwiecza – Moda Center otwarto w 1995 roku. Silver nie krył, że obiekt wymaga pilnej modernizacji. „Potrzebujemy hali na miarę współczesnych standardów. Obecny obiekt, obiektywnie patrząc, należy do najsłabszych w lidze” – ocenił komisarz.
Kto zapłaci za nową halę?
Według obecnych założeń koszty modernizacji rozłożyłyby się na trzy podmioty publiczne. Miasto Portland miałoby wyłożyć 120 mln dolarów, hrabstwo Multnomah County – 101 mln dolarów, a stan Oregon – aż 365 mln dolarów, czyli lwią część całego pakietu. To właśnie ta ostatnia transza budzi największe napięcie, bo termin jej wygaśnięcia wyznacza twardy deadline dla całych negocjacji.
Silver zdaje sobie sprawę, że spór zaczyna przypominać przeciąganie liny. „Mam nadzieję, że uda się trochę obniżyć temperaturę. Liga i jej biuro są gotowe pomóc wszystkim stronom” – zaznaczył. To nie jest deklaracja bez pokrycia – ewentualna przeprowadzka Blazers do innego miasta i tak wymagałaby formalnej zgody NBA, więc liga ma realny wpływ na dalszy bieg wydarzeń.
W tle całej sprawy pobrzmiewa też argument demograficzny i sportowy. We wschodniej i centralnej części Stanów Zjednoczonych mieszka około 270 mln osób, podczas gdy w pozostałych dwóch amerykańskich strefach czasowych – zaledwie około 80 mln. Portland, leżące w tej rzadziej zaludnionej części kraju, i tak jest jednym z niewielu dużych ośrodków bez drużyny NHL, MLB czy NFL – poza NBA i WNBA nie ma tam żadnej reprezentacji czterech najpopularniejszych lig zawodowych w USA. Utrata Blazers oznaczałaby dla miasta zniknięcie z krajowej sportowej mapy niemal całkowicie.