Dwa mecze, dwa zwycięstwa – tak Dziki Warszawa zaliczyły podwójny test w bułgarskim Samokowie i podtrzymały marzenia o awansie do Basketball Champions League. Najpierw rozbiły czeskie BK Opava, potem poradziły sobie z Landau Lions.
W pierwszym starciu Dziki zmierzyły się z czeskim BK Opava i triumfowały aż 116:99. Po pierwszej połowie nic nie zapowiadało tak wyraźnej przewagi – na tablicy widniał remis 50:50. Rozkład punktów w poszczególnych kwartach pokazuje, jak wyrównany był początek starcia: 24:24, 26:26, 20:30, 29:36.
Potem wszystko się posypało – ale po stronie Opavy. Warszawska drużyna zdobyła w drugiej połowie aż 66 punktów i z wyrównanego pojedynku zrobiła wyraźne zwycięstwo. Kluczem okazała się gra pod koszami: Dziki zdobyły w „pomalowanym” polu 54 punkty wobec 38 rywali, co dało im fizyczną przewagę decydującą o losach meczu.
Liderem zespołu w starciu z Opavą był Austin Luke – 22 punkty. Tuż za nim uplasował się Joseph Girard z dorobkiem 18 oczek. Solidny wkład wniósł też Zane Waterman, który do 14 punktów dołożył aż 10 zbiórek. Po stronie czeskiego zespołu najskuteczniejszy był Jakub Sirina, zdobywając 22 punkty.
Sears rozbił Landau Lions
W drugim meczu turnieju rywalem Dzików był niemiecki Landau Lions. Warszawianie znów okazali się lepsi, wygrywając 105:88. Tym razem show skradł Jordan Sears – 38 punktów, w tym 7 z 15 rzutów za trzy, do tego pięć zbiórek i cztery asysty.
Drugi z rozgrywających miał tego dnia problemy ze skutecznością – zdobył 18 punktów i rozdał siedem asyst, ale trafił zaledwie 5 z 14 rzutów z gry. Zwycięstwo mimo to nie było zagrożone, bo swoje dołożyli kolejni zawodnicy – Ojars Silins, Mareks Mejeris i Aigars Skele mieli znaczący udział w triumfie nad Landau Lions.
Dwa zwycięstwa w Samokowie oznaczają, że Dziki Warszawa wciąż grają o awans do fazy grupowej Basketball Champions League. Następny przeciwnik w ćwierćfinale turnieju kwalifikacyjnego to łotewski VEF Ryga – mecz zaplanowano na czwartek, 17 września, o godzinie 13:15.