Ostatni trening przed Grand Prix Hiszpanii zapamiętamy głównie przez jeden moment: Lewis Hamilton wypadł z toru w finałowym zakręcie Madring. Pech chciał, że działo się to na bardzo szybkim okrążeniu.
41-letni Brytyjczyk po prostu nie utrzymał bolidu na asfalcie. Przednie skrzydło wsunęło się pod oponę i rozerwało ją na strzępy. Hamilton jeździ modelem SF-26 – i to właśnie jego fragmenty zostały porozrzucane po torze wyścigowym.
Skutki tego wypadku poczuli wszyscy, nie tylko Ferrari. Trzeba było pozbierać odłamki z nawierzchni, a do tego naprawić bandy ochronne w miejscu incydentu – to zajęło tyle czasu, że ostatnia sesja treningowa przed GP Hiszpanii stanęła na długo w miejscu.