Nikola Jokić wchodzi w swój 12. sezon w NBA. Serbski center ma dziś 31 lat, na koncie trzy tytuły MVP sezonu regularnego i mistrzostwo wywalczone z Denver Nuggets.
Poprzedni sezon skończył się dla niego na 65 meczach – zawinił uraz kolana. Liczby i tak robiły wrażenie: 27,7 punktu, 12,9 zbiórki i 10,7 asysty na spotkanie. Wystarczyło to na drugie miejsce w głosowaniu na MVP.
Z liczbą rozegranych meczów Jokić zmaga się od lat. Pełnych 82 spotkań w sezonie zasadniczym nie zaliczył nigdy. Najbliżej było w sezonach 2015-16 i 2018-19 – wtedy zagrał po 80 razy.
„Miarka się przebrała”
Sam zainteresowany przypomina, że komplet meczów rozegrał raz w karierze. „Zagrałem już jeden sezon na poziomie 82 spotkań” – powiedział, odnosząc się do wracającej co roku krytyki jego dyspozycyjności.
„Jeśli ludzie nie potrafią tego uszanować – przecież rozumiem, jak to działa, ale minęło już 11–12 lat i miarka się przebrała” – mówił Jokić.
Poruszył też temat dorastania w cieniu koszykówki. „Na przykład, kiedy miałem 16 lat i wychodziłem gdzieś ze znajomymi, nie piłem tak, by się upić” – wspominał.
Powiedział również, ile czasu w młodości zajmowała mu hala treningowa. „Do dziś pamiętam – na 300 dni w roku, przez 295 byłem na hali” – przyznał Jokić.