94:96 po dogrywce – tak zakończył się mecz Polski z Niemcami w eliminacjach do mistrzostw świata w Katarze. Spotkanie rozegrano w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu, a na trybunach zasiadło ponad 10 tysięcy kibiców.
Początek wyszedł biało-czerwonym fatalnie. Pierwszą kwartę mistrzowie świata wygrali 28:15, w drugiej odskoczyli już na 16 punktów, prowadząc 34:18. W pewnym momencie strata Polaków sięgnęła właśnie tych 16 oczek. A jednak podopieczni trenera Igora Milicicia się nie poddali – odrobili sporą część dystansu i wywalczyli dogrywkę, przegrywając ostatecznie zaledwie dwoma punktami.
Selekcjoner musiał radzić sobie bez sporej części kadry. Z powodu fauli i kontuzji zabrakło sześciu, głównie pierwszoplanowych, zawodników spośród 12 wpisanych do protokołu meczowego.
Bilans wciąż imponujący
Mimo porażki reprezentacja Polski zachowała bilans 7-1 w eliminacjach mundialu w Katarze. Tyle samo punktów mają teraz Niemcy, czyli niedzielni zwycięzcy, oraz Chorwacja. Kolejny mecz eliminacyjny biało-czerwoni rozegrają 27 listopada w Gliwicach – właśnie z Chorwatami.
Po spotkaniu głos zabrał Michał Ignerski, dyrektor ds. rozwoju reprezentacji Polski w koszykówce. To postać dobrze znana kibicom. 45-letni działacz jako zawodnik wystąpił w kadrze 92 razy i zdobył dla niej 1012 punktów.
„Akurat zabrakło nam tak niewiele, by mistrzowie świata zeszli z boiska pokonani” – powiedział Ignerski.
„Powiem tylko tyle, że jestem bardzo dumny z tej walki” – dodał dyrektor.
Mecz w Ergo Arenie, choć zakończony porażką, pokazał charakter drużyny Milicicia. Odrabianie 16 punktów straty do aktualnych mistrzów świata i wywalczenie dogrywki to nie byle co. Teraz przed reprezentacją kluczowy test w Gliwicach – bezpośrednie starcie o czołowe miejsce w grupie z Chorwacją.