Ile mogły być warte prezenty, jakie prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego przyjął od szefa upadłej giełdy kryptowalut? Dziennikarze Szymon Jadczak i Michał Fuja opublikowali w poniedziałek śledztwo Wirtualnej Polski i TVN24, z którego wynika, że korzyści trafiające do Radosława Piesiewicza i jego bliskich mogły sięgnąć nawet 216 tys. zł.
Reporterzy prześwietlili relacje Piesiewicza z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto. Z ich wyliczeń wynika, że wartość korzyści, które trafiły do prezesa PKOl i jego rodziny, wyniosła od 190 do 216 tys. zł. Sam zegarek, jaki miał otrzymać Piesiewicz, wyceniono na około 172 tys. zł.
Droga od siatkówki do szczytu polskiego sportu
Piesiewicz ma 45 lat i z wykształcenia jest prawnikiem. Skończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, do tego doszły studia MBA. Do świata sportu trafił w latach 2016-2017 jako wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Później kierował Polską Ligą Koszykówki, a w latach 2018-2024 stał na czele Polskiego Związku Koszykówki. Prezesem PKOl jest od 22 kwietnia 2023 roku.
Przed igrzyskami w Paryżu jego twarz patrzyła na Polaków z banerów rozstawionych w całym kraju pod hasłem „Polska elita w Paryżu”. Sama impreza nie należała do tanich: Dom Polski w Paryżu kosztował 12 mln zł, a wejściówka dla zwiedzających – 30 euro.
To nie pierwsze doniesienia wokół finansów szefa PKOl – wcześniej pisano, że jego zarobki sięgały na starcie 100 tys. zł. Media ustaliły też, że Piesiewicz z rodziną aż 35 razy skorzystał z odpraw VIP na Lotnisku Chopina, rozliczanych w ramach umowy barterowej. Za taką usługę płaci się 1600 zł za pierwszą osobę i 1000 zł za każdą kolejną.
Najnowszy kryzys wokół prezesa PKOl ma jednak inne źródło – to afera wokół Zondacrypto, giełdy kryptowalut, która sponsorowała komitet. A skala problemu jest ogromna: śledczy szacują straty klientów giełdy na co najmniej 2,4 mld zł.