„Nie przyznaję się do winy” — to zdanie padło na ostatniej rozprawie z ust Anthony’ego Smitha, weterana UFC, który od miesięcy zmaga się z głośną sprawą sądową. Pierwsza od dawna oficjalna reakcja zawodnika, który przez lata budował swoją markę w oktagonie największej organizacji MMA na świecie.
38-letni Smith ma na koncie dwadzieścia pięć walk w UFC, z czego trzynaście zakończył zwycięstwem. To dorobek stawiający go w gronie najbardziej doświadczonych zawodników promocji — choć ostatnie lata kariery bywały już bardziej burzliwe niż szczyt formy.
Jeszcze w maju 2024 roku Amerykanin pokazał, że potrafi zaskoczyć nawet młodszych rywali. Poddał Vitora Petrino w zaledwie dwie minuty. Brazylijczyk przystępował do tego starcia z nieskazitelnym rekordem, co czyniło triumf Smitha jeszcze bardziej znaczącym.
Passa nie trwała jednak długo. Ostatni jak dotąd pojedynek Smitha w UFC odbył się w kwietniu 2025 roku, kiedy Amerykanin trafił na reprezentanta Chin Mingyanga Zhanga. Ten zastopował go pod koniec pierwszej rundy.
Sąd pozwolił na wyjazd do Dominikany
Sprawa sądowa toczy się równolegle z życiem sportowym zawodnika i to ona teraz przyciąga największą uwagę. Podczas ostatniej rozprawy Smith nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Mimo toczącego się postępowania sąd zgodził się, by zawodnik opuścił kraj i udał się na Dominikanę w związku z udziałem w profesjonalnym wydarzeniu sportowym — wyjazd ma potrwać od 27 września do 3 października.
Stawka tego wydarzenia jest wysoka. Zwycięzca turnieju, w którym ma wystąpić Smith, otrzyma nagrodę w wysokości 500 000 dolarów. Kolejna rozprawa w jego sprawie została już wyznaczona na 21 września — a więc na krótko przed planowanym wyjazdem.
Harmonogram nie zostawia więc wiele miejsca na niespodzianki: najpierw sala sądowa, potem oktagon poza granicami Stanów Zjednoczonych.