Islam Makhachev rozprawił się z Ianem Garrym jednogłośną decyzją sędziów na gali UFC 330 w Filadelfii. To był wymagający sprawdzian dla mistrza kategorii półśredniej — pierwsza udana obrona pasa, który zdobył po przejściu z wyższej dywizji.
Sędziowie nie zostawili pola do dyskusji. Karty punktowe mówiły same za siebie: 49-46, 49-46 i 48-47 na korzyść Makhacheva.
Garry może się pochwalić czymś, czego nie ma prawie nikt inny w tej wadze — stanął w klatce zarówno z Makhachevem, jak wcześniej z Khabibem Nurmagomedovem. Z tym drugim przegrał w 2019 roku, uduszony zza pleców w trzeciej rundzie.
To właśnie dzięki temu Ian Garry należy do wąskiego grona zawodników, którzy mogą realnie porównać obu Dagestańczyków w oktagonie. Starł się z każdym z nich twarzą w twarz, więc jego zdanie o tym, który prezentował się lepiej — czy to w walce w parterze, czy w wymianie ciosów — ma szczególną wagę.