Lider drużyny, która rok wcześniej grała w finałach NBA, wraca po zerwaniu ścięgna Achillesa i 16 miesiącach rehabilitacji. Czy to nie zasługuje na ogólnokrajową transmisję? Tyrese Haliburton zadał sobie chyba to samo pytanie, gdy zobaczył harmonogram meczów Indiany Pacers na nowy sezon.
Rok temu Haliburton schodził z parkietu w siódmym meczu finałów NBA ze zerwanym ścięgnem Achillesa. Teraz wraca. 21 października, po 16 miesiącach przerwy, zagra swój pierwszy mecz — przeciwko New Orleans Pelicans. Tyle że tego spotkania nie zobaczymy w ogólnokrajowej telewizji, co szczerze zdziwiło samego zawodnika.
Na pierwszą ogólnokrajową transmisję z udziałem Indiany trzeba będzie poczekać tydzień dłużej — do 28 października, gdy do Indianapolis przyjadą Philadelphia 76ers. Dla gracza, który jeszcze w czerwcu 2025 roku prowadził Pacers przez kolejnych faworytów do pierwszych od 2000 roku finałów NBA, taki brak zainteresowania stacji telewizyjnych wygląda na paradoks.
Haliburton kontra Tatum — dwie różne kariery
Skala tego zdziwienia staje się jaśniejsza, gdy zestawić dorobek Haliburtona z karierą Jaysona Tatuma, gwiazdy o zbliżonym statusie w lidze. Tatum wziął udział w sześciu Meczach Gwiazd, Haliburton w dwóch. Tatum ma na koncie pięć wyborów do All-NBA, Haliburton dwa. W pierwszej piątce All-NBA Tatum znalazł się cztery razy. Haliburton — ani razu.
Obaj zagrali w finałach NBA: Tatum dwa razy, Haliburton jeden. Różnica tkwi w tym, co z tych występów udało się wykuć. Tatum ma mistrzostwo zdobyte w 2024 roku, Haliburton wciąż żadnego. Największym drużynowym osiągnięciem rozgrywającego Pacers pozostaje sam udział w finałach 2025 roku.
Liczby z boiska też mówią swoje. W sezonie 2023/24 Tatum został liderem asyst całej ligi, notując średnio 10,9 na mecz. Rok później, gdy Boston nie obronił tytułu, zapisał na koncie 18,6 punktu i 9,2 asysty na mecz — i to właśnie wtedy Pacers doszli do finałów.
Za różnicą w medialnej ekspozycji stoi też historia i marka obu klubów. Boston Celtics mają na koncie 18 mistrzostw NBA i kibiców rozsianych po całym świecie. Indiana Pacers, mimo bogatej historii, Reggiego Millera i pamiętnych serii z Knicks czy Bulls, tytułu nigdy nie zdobyła — a finał z 2025 roku dla wielu był sporym zaskoczeniem.
To właśnie ta nierówność wagi historycznej tłumaczy, czemu ABC ani ESPN nie ustawiają kamer w Nowym Orleanie 21 października. Haliburton wraca w cieniu — nawet jeśli to on rok wcześniej dźwigał sezon Pacers na własnych barkach.