8 sierpnia w Las Vegas Mateusz Gamrot wchodził do klatki w roli faworyta. Wyszedł z niej po szybkim poddaniu, pokonany przez Quillana Salkillda. Już na początku starcia Polak oberwał od rywala solidnie – i to uderzenie, jak się później okazało, mogło zaważyć na losach całego pojedynku.
Do sprawy odniósł się Albert Odzimkowski, gość programu Oktagon Live. Jego zdaniem były mistrz KSW po prostu nie przypominał w tym starciu samego siebie.
Odzimkowski nie skupił się wyłącznie na samej walce. Zwrócił uwagę też na to, co działo się jeszcze przed gongiem. Zachowanie Gamrota przy wejściu do klatki i w chwilach poprzedzających starcie odbiegało – jak ocenił – od tego, co Polak pokazywał przy innych swoich występach.
Nie taki Gamrot, jakiego znamy
Dla tych, którzy śledzą karierę byłego mistrza KSW, tak szybka porażka musiała być zaskoczeniem. Odzimkowski nie krył, że coś w postawie Polaka nie grało od samego początku wieczoru.
Wczesne trafienie ze strony Salkillda wydaje się kluczem do zrozumienia dalszej części starcia. To właśnie ten moment – zdaniem komentujących wydarzenie – mógł przesądzić, że Gamrot nie zdołał już odzyskać kontroli nad walką.