Jeremy Sochan, 23-letni Polak, podpisał roczny, niegwarantowany kontrakt z Portland Trail Blazers. Ruch zaskakuje — miejsca w pierwszej piątce nikt mu nie obiecał, a o skład rywalizować będzie z takimi nazwiskami jak Deni Avdija czy świeżo sprowadzony Ja Morant. Mimo to decyzja o wyborze Portland ma więcej sensu, niż na pierwszy rzut oka widać.
Trudna droga do tej decyzji
Miniony sezon był dla Sochana wyjątkowo bolesny. W San Antonio Spurs wypadł z rotacji i w lutym porozumiał się z klubem w sprawie wykupu kontraktu. Trafił do New York Knicks — ale nie po to, by grać. W Nowym Jorku zaliczył zaledwie 16 meczów sezonu zasadniczego, spędzając na parkiecie średnio niespełna siedem minut. Rok zakończył jednak z pierścieniem mistrza NBA.
Kontrast z pierwszymi trzema sezonami jest uderzający. W tym czasie Sochan rozegrał 184 mecze, z czego 149 w wyjściowej piątce, notując średnio 11,4 punktu, 6,1 zbiórki i 2,8 asysty. Za Gregga Popovicha wychodził w pierwszej piątce w 126 spośród 130 meczów. Potrafił też błyszczeć — 33 punkty z Atlanta Hawks, 31 punktów i 14 zbiórek z Portland, 26 punktów i rekordowe 18 zbiórek z Phoenix Suns w marcu 2025 roku. W Boże Narodzenie 2024 roku na Madison Square Garden, w cieniu 42-punktowego show Victora Wembanyamy, Sochan zdobył 21 punktów, trafił 8 z 10 rzutów z gry i wszystkie trzy próby za trzy — Spurs i tak przegrali 114:117.
Słabym punktem pozostaje skuteczność za trzy punkty. W całej karierze Sochan trafia z dystansu na poziomie zaledwie 28,6% — liczba, która w nowoczesnej NBA zamyka wiele drzwi.
Portland po przebudowie — i dlaczego to może być właściwe miejsce
Trail Blazers wchodzą w sezon 2026/27 jako zupełnie inny klub. W marcu 2026 roku po raz pierwszy od 1988 roku zmienili właściciela — nową grupę inwestorów prowadzi Tom Dundon, właściciel Carolina Hurricanes z NHL. Tiago Splitter odszedł do Chicago Bulls, a stanowisko głównego trenera objął Micah Nori, dotychczasowy pierwszy asystent Minnesota Timberwolves. W Minnesocie współtworzył sztab, który dwa razy z rzędu dotarł do finału konferencji. Dla Noriego będzie to pierwsza samodzielna praca jako head coach w NBA.
Największym transferem pozostaje jednak Ja Morant, sprowadzony z Memphis Grizzlies za Jeremiego Granta i Krisa Murraya. Do składu dołączyli też Branden Carlson z Oklahoma City Thunder i Micah Potter z Indiana Pacers. Damian Lillard ma wrócić po zerwaniu ścięgna Achillesa, choć klub nie podał konkretnej daty jego powrotu.
Bazę tworzy młody i atletyczny skład. Deni Avdija zakończył poprzedni sezon ze średnimi 24,2 punktu, 6,9 zbiórki i 6,7 asysty i został wybrany do meczu Gwiazd. Scoot Henderson ma 22 lata. Portland zamknęło sezon 2025/26 z bilansem 42–40 i ósmym miejscem na Zachodzie — rok wcześniej wygrało tylko 36 spotkań. Po przerwie All-Star wygrali 15 z 26 meczów i po pięciu latach wrócili do play-offów.
W play-in Avdija zdobył 41 punktów, miał siedem zbiórek i 12 asyst w wygranej z Phoenix Suns. W pierwszej rundzie Portland przegrało jednak 1–4 z San Antonio Spurs. Statystycznie drużyna była druga w lidze w zbiórkach ofensywnych, szósta w zbiórkach ogółem i siódma w blokach — ale ostatnia w stratach (17,3 na mecz) i 28. w skuteczności za trzy (34,3%).
Tu właśnie pojawia się rola Sochana. Nie jest strzelcem z dystansu — to wiadomo. Jest za to fizycznym, wszechstronnym skrzydłowym z udowodnioną zdolnością do gry w pierwszej piątce, który potrafi walczyć o zbiórki i kryć kilka pozycji. Portland kogoś takiego potrzebuje, by odciążyć Avdiję. Niegwarantowany kontrakt to ryzyko, ale też konkretna szansa. Wolne miejsca miały też m.in. Minnesota Timberwolves, Golden State Warriors, Cavaliers, Heat, Nuggets i Kings. Sochan wybrał Portland. Teraz musi udowodnić, że dobrze wybrał.