Damian Rzepecki przegrał debiutancką walkę w UFC. 25 lipca 2026 roku w Abu Dhabi stanął naprzeciwko Magomeda Zaynukova z Dagestanu – i po trzech rundach usłyszał to, czego żaden debiutant słyszeć nie chce: 30-27, 30-27, 30-27, jednogłośne zwycięstwo rywala. Dla 24-letniego Polaka była to pierwsza porażka w zawodowej karierze.
Zaynukov to twarda sztuka. Do tej walki wchodził bez jednej przegranej – rekord 9-0, pięć nokautów i cztery wygrane na punkty. Do oktagonu wniósł też bogate doświadczenie kickbokserskie. Przez całe trzy rundy jego arsenał z Muay Thai i celne łokcie skutecznie odbierały Rzepeckiemu przestrzeń i możliwość narzucenia własnego stylu.
Doszedł do tego jeszcze jeden problem. Rzepecki przyjął walkę zaledwie sześć tygodni przed galą, rezygnując ze standardowego cyklu przygotowań. Był mocno poobijany i zakrwawiony – a jednak wytrwał do ostatniego gongu. Nie poddał się.
Cormier pełen uznania dla Polaka
Walkę komentował Daniel Cormier, były mistrz UFC wagi ciężkiej i półciężkiej. Legenda organizacji doceniła klasę Zaynukova, ale na tym nie poprzestała – po gali Cormier wrócił do tematu na swoim kanale na YouTube i miał dla Rzepeckiego kilka ciepłych słów.
„Czapki z głów przed Rzepeckim. Był bardzo twardy. Mało kto mógłby przyjąć tyle obrażeń, ile doznał on w tej walce.”
Po debiucie bilans Rzepeckiego wynosi 10-1: cztery wygrane przez KO/TKO, pięć przez poddanie i jedna na punkty. Porażka boli. Ale jeśli ktoś taki jak Cormier publicznie chwali hart ducha debiutanta, to w największej organizacji MMA świata można zaczynać od gorszych wizytówek.