Fedor Emelianenko nigdy nie stanął w oktagonie UFC, a szef organizacji Dana White przyznał bez ogródek — jest z tego zadowolony. Brzmi paradoksalnie. Zwłaszcza że White i Lorenzo Fertitta osobiście wsiedli w samolot, żeby wynegocjować kontrakt z Rosjaninem. Rozmowy rozbiły się o ścianę. Dziś prezes UFC nie żałuje ani sekundy.
„Mam wrażenie, że zrobiliśmy wszystko, co kiedykolwiek chcieliśmy zrobić. Nigdy nie udało nam się zawrzeć umowy z Fedorem [Emelianenko], ale kiedy ja i Lorenzo [Fertitta] wsiedliśmy do samolotu i wyruszyliśmy z tego cholernego miejsca, gdziekolwiek to było, spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy »Dzięki Bogu, że odmówili« (…) Bo zaoferowaliśmy mu naprawdę ogromną sumę. Wchodzisz do tego pokoju i po prostu próbujesz sfinalizować umowę. Nie przylecieliśmy tu na próżno. Sfinalizujmy tę umowę (…) Chcieliśmy wtedy zorganizować jego walkę z Brockiem Lesnarem. Ale nie żałuję tego. To jedyna walka, jaka przychodzi mi teraz do głowy, której nie udało nam się zorganizować, a którą chcieliśmy i o którą się staraliśmy” — powiedział Dana White w podcaście The Pivot.