Czy pięć lat przerwy to za długo, by wrócić na szczyt? McGregor dostał odpowiedź błyskawicznie – i była ona brutalna.
Gala UFC 329 odbyła się w Las Vegas. W roli głównej: 37-letni McGregor kontra były mistrz kategorii piórkowej Max Holloway. Dla Irlandczyka był to pierwszy powrót do oktagonu od lipca 2021 roku – wtedy złamał nogę w trzeciej walce z Dustinem Poirierem. Pięć lat oczekiwania. 69 sekund w klatce.
Do kontuzji doszło niemal natychmiast. Przy lądowaniu po efektownej próbie kopnięcia McGregor uszkodził prawe kolano, a walka została przerwana po minucie i dziewięciu sekundach. Na konferencji prasowej po gali szef UFC Dana White nie owijał w bawełnę.
„Zakładamy zerwanie więzadła krzyżowego przedniego. Tak wyglądało to od początku i podobnego zdania są lekarze” – powiedział White.
Co istotne, kontuzję jako pierwszy dostrzegł rywal. Holloway wyznał po walce: „Widziałem, że coś jest nie tak. Powiedziałem nawet: Zostawcie go, jest kontuzjowany„.
„Jestem w niewyobrażalnie mrocznym miejscu”
McGregor zaprzeczył, by przed galą cokolwiek mu dolegało, a Dana White potwierdził, że nic nie wskazywało na problemy zdrowotne Irlandczyka. Mimo to w sieci szybko pojawiło się nagranie, na którym McGregor tuż przed wejściem do oktagonu miał wyraźne trudności ze zdjęciem butów – i spekulacje ruszyły lawiną.
Były podwójny mistrz UFC opisał swój stan kilkoma zdaniami, które nie zostawiają wiele miejsca na interpretację:
„Moja głowa jest kompletnie rozwalona. Zniszczona. Przed walką nie miałem żadnej kontuzji ani urazu. Przez cały obóz przygotowawczy kopałem, także z wyskoku – tak samo za kulisami przed walką. To pojawiło się zupełnie znikąd. Jestem w niewyobrażalnie mrocznym miejscu. Mogę to opisać tylko jako piekło”.
Za te 69 sekund McGregor miał zarobić 30 milionów dolarów. Jego kontrakt z UFC opiewa na dwie walki, a rewanż planowano pierwotnie na kwiecień 2027 roku. Zerwanie ACL ten harmonogram komplikuje – i stawia przyszłość kariery 37-latka pod poważnym znakiem zapytania.