Hala w Białym Domu, pas wagi lekkiej UFC na ramionach, tłum szalejący wokół — i Justin Gaethje, który zamiast myśleć o emeryturze, już planuje kolejny ruch. Tytuł zdobył po efektownej wygranej nad Ilią Topurią i odkładania rękawic na półkę nie ma w planach.
W programie The Jim Rome Show Gaethje po raz pierwszy otwarcie powiedział, co czuje po tym triumfie.
„Na ten moment czuję, że jeszcze zawalczę. Tak właśnie podpowiada mi moje ciało. Ale ostatecznej decyzji jeszcze nie podjąłem.”
To ważne zastrzeżenie. Gaethje nie ogłosił powrotu — ale wyraźnie do niego zmierza. Najpierw pełne wyleczenie, dopiero potem start kolejnego obozu przygotowawczego. UFC wciąż nie wyznaczyło oficjalnego pretendenta do tytułu wagi lekkiej, choć za najbardziej prawdopodobnego kandydata uchodzi Arman Tsarukyan.
McGregor w celowniku mistrza
Zanim jednak dojdzie do obrony pasa, Gaethje ma na oku cel znacznie bardziej lukratywny. Conor McGregor zmierzy się z Maxem Hollowayem na gali UFC 329 w Las Vegas — a nowy mistrz wagi lekkiej będzie tam obecny jako widz. Ale nie po to, żeby tylko podziwiać spektakl.
Gaethje rozważa wyzwanie do walki zwycięzcy tego pojedynku. I nie kryje, kogo najbardziej chciałby zobaczyć po drugiej stronie oktagonu.
„Jak mówiłem publicznie setki razy: bardzo chciałbym uderzyć Conora McGregora w twarz. Nie ma żadnych wątpliwości, że to jedna z największych gwiazd tego sportu. Walka z kimś takim przynosi ogromne korzyści finansowe i jeszcze bardziej umacnia moją pozycję jako legendy.”
Krótko i bez owijania w bawełnę. Gaethje wyraził chęć walki z McGregorem — i trudno mu odmówić logiki. Wielkie nazwisko, wielkie pieniądze, wielka scena. Dla mistrza, który właśnie wspiął się na szczyt, to naturalny kolejny krok.