Sędzia nawet nie zaczął liczyć – po drugim zejściu Vazqueza na deski pojedynek został przerwany natychmiast. Taki był finał walki Beka Nurmaganbeta, która rozgrzała kartę poprzedzającą starcie Saula „Canelo” Alvareza z Christianem Mbillim.
Niepokonanemu 28-latkowi z Kazachstanu niespełna jedna runda wystarczyła, by dwukrotnie wysłać rywala na matę. Pierwszy nokdaun przyszedł po mocnym lewym, zadanym jako finał dwuuderzeniowej kombinacji. Vazquez zdołał się podnieść, zanim sędzia zakończył liczenie – wtedy wydawało się, że walka jeszcze potrwa.
Nic z tego. Decydująca akcja rozegrała się przy linach. Nurmaganbet wyprowadził kolejną kombinację, zwieńczoną potężnym lewym – po tym uderzeniu rywal bezwładnie runął na matę. Sędzia nie miał wątpliwości i przerwał pojedynek na miejscu.
Seria nokautów robi wrażenie
Dla Nurmaganbeta to już 17. walka w zawodowej karierze, a 15. zwycięstwo przed czasem. Przed starciem w Rijadzie bilans Kazachstanina wynosił 16 wygranych, z czego aż 14 zakończyło się nokautem rywala. Kilka miesięcy wcześniej w podobnym stylu rozprawił się z Artyshem Lopsanem, zatrzymując go w piątej rundzie.
To, co kibice zobaczyli w Arabii Saudyjskiej, już teraz wymienia się jako jednego z kandydatów do tytułu najlepszego nokautu 2026 roku. Dla pięściarza z Kazachstanu to kolejny dowód na to, że w kategorii superśredniej buduje sobie reputację skrytego zabójcy – skromny w statystykach walk, ale brutalnie skuteczny na ringu.