Przed siódmą kolejką PGE Basket Ligi Kobiet jSKK Polonia Warszawa miała na koncie pięć zwycięstw z rzędu i jako jedyna drużyna w lidze pozostawała niepokonana. Tę passę przerwał Lotto AZS UMCS Lublin, wygrywając w Warszawie 74:63. I trudno o bardziej symboliczny scenariusz – bo to właśnie lublinianki są aktualnym mistrzem Polski, więc trofeum za pierwszy upadek niepokonanych trafiło we właściwe ręce.
Polonia zagrała to spotkanie bez swojej liderki Eriki Davenport. Jej nieobecności nie dało się zamaskować – Amerykanka notuje w tym sezonie średnio 22,2 punktu, 13,4 zbiórki i 2,8 przechwytu. Bez niej warszawianki nie poradziły sobie z mistrzyniami kraju i po siedmiu kolejkach straciły status jedynej nieprzegrywającej ekipy ligi.
Poznań i Wrocław wygrywają na wyjeździe
Enea AZS Politechnika Poznań, wicemistrz Polski, pojechała do Bochni i wygrała z Contimax MOSiR 86:77. Bohaterką meczu była Feyonda Fitzgerald – 35 punktów, 10 trafionych z 16 rzutów z gry, do tego cztery zbiórki i cztery asysty. Gospodynie zawiodły za linią trzech punktów: z 32 prób trafiły tylko 5, i to w dużej mierze zdecydowało o porażce przed własną publicznością.
Ślęza Wrocław też wygrała na wyjeździe, pokonując w Toruniu Energę 67:62. Gospodynie mogły liczyć na solidny występ DeYony Gaston, która zanotowała 22 punkty i 11 zbiórek – ale nawet to nie wystarczyło do utrzymania wyniku.
Najbardziej dotkliwą lekcję w tej kolejce odebrał MB Zagłębie Sosnowiec, przegrywając we własnej hali z Widzewem Łódź 72:83. To już szósta porażka Zagłębia w tym sezonie – dla drużyny, która poprzednie rozgrywki zamknęła na piątym miejscu, sygnał musi być bolesny. Tym bardziej że pokonał ich beniaminek ligi, Widzew, dla którego to kolejny dowód, że w elicie potrafi grać z każdym.
Najwyraźniejszy wynik kolejki padł w Jeleniej Górze, gdzie Pro-Network Enea AJP Gorzów Wielkopolski rozbiła Isands JTEC Wichos różnicą 53 punktów. Zespół trenera Dariusza Maciejewskiego bombardował z dystansu – 23 trafione trójki przy 54-procentowej skuteczności za trzy punkty tłumaczą skalę przewagi. Prym wiodła Wiktoria Stasiak: sama trafiła siedem trójek i skończyła mecz z 25 punktami, ośmioma zbiórkami i pięcioma asystami. 21-letnia zawodniczka pokazała, że potrafi rozstrzygnąć losy meczu praktycznie sama, zanim rywalki zdążą się zorganizować.